wtorek, 19 października 2010

Jest drogowskaz !


Pisałem w maju na blogu "Nie wierzcie w krasnoludki" o tym jakie podania musi sołtys pisać, aby np. zamontowali drogowskaz do Węgorzewa na krzyżówce z drogą Koszalina - Polanów.
I co ? I proszę mamy oto drogowskaz, piękny, zielony taki z napisem "Węgorzewo 2"
Trzeba być sołtysem, aby zrozumieć jak taka drobna rzecz może cieszyć...
Teraz marzy mi się lampa na tym skrzyżowaniu, bo stać tam na przystanku świtem, lub wysiadać wieczorem to mała przyjemność.

niedziela, 17 października 2010

Ostatnia skrzynka


Dzisiejsza noc była mroźna, więc wczoraj zebraliśmy ostatnie owoce w sadzie. Dwa ostatnie drzewka, które czekały na zebranie to pigwa, rodząca niezwykłe owoce. Są one trochę podobne do gruszki, mają piękny lekko cytrynowy zapach i pokryte są meszkiem.
Nie są jadalne bezpośrednio, ale świetne na galaretki, kompoty i .... nalewki!
Do tej pory eksperymentowałem z owocami pigwowca japońskiego (małe żółte wielkości orzecha), teraz pora na pigwę, na którą musiałem czekać 3 lata, bo za każdym razem kwiaty niszczył mróz.

Żniwa skończone już dawno, ziemniaki wykopane, ostatnia skrzynka pigwy zebrana, a więc .... w najbliższą sobotę 23 października zapraszam na dożynki do Węgorzewa!

piątek, 15 października 2010

Sołtys anno Domini 2010


W wielkiej sali byłego urzędu wojewódzkiego w Koszalinie, odbyło się dziś Powiatowe Forum Sołtysów. Mimo tego, że było to już X-te Forum, znalazłem się na nim po raz pierwszy, za to w doborowej stawce czterech sołtysów, którzy mieli zaprezentować swoje miejscowości.Tak gwoli ścisłości w powiecie koszalińskim jest 8 gmin, a sołectw aż 136 i taka prezentacja to jakiś rodzaj nobilitacji dla naszego Węgorzewa.
Postanowiłem skoncentrować się na prezentacji naszej strony internetowej i Blogu Sołtysa. Szczególnie interesujący wydał mi się blog, jako narzędzie przydatne dla nowoczesnego sołtysa anno Domini 2010.
I tu pojawił się problem, bo prezentacja naszej strony, która działa on line, z braku sieci (w sali konferencyjnej Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego sic!)musiała odbyć się off line. Wymagało to jednak, zapisania całego blogu na twardym dysku, aby można go zademonstrować. Trochę to skomplikowane, ale jakoś sobie poradziłem.
Zaskoczyła mnie jeszcze jedna rzecz, że nikt z kilkudzisięciu sołtysów, nie potrafił odpowiedzieć na moje proste pytanie: "Kiedy jest Dzień Sołtysa?"( a jest on obchodzony 11 marca).
I tylko po minie Dyrektora Genaralnego Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów widziałem, że zna odpowiedź, ale przez grzeczność solidarnie milczał z innymi...

czwartek, 14 października 2010

Pytania z Wiejskiego Zebrania


Odbyło się dziś doroczne Zebranie Wiejskie w Węgorzewie, poświęcone w większości uchwaleniu budżetu sołeckiego na 2011 rok. Pytano mnie także o rzeczy, które mają inne wioski, a jakoś nasza się nie doczekała. Takie np. nowiutkie place zabaw powstały w roku wyborczym jak grzyby po deszczu w całej gminie w: Siecieminie, Grabówku, Kłosie, Szczeglinie, Kędzierzynie, Sownie, Gorzebądziu, Wierciszewie, Karnieszewicach + kilka placów zabaw w Sianowie + wielofunkcyjne boiska do koszykówki i siatkówki w: Bielkowie, Maszkowie, Szczeglinie, Suchej, Iwięcinie i Dąbrowie, (że o Sianowskim skateparku za 150 tys!!! nie wspomnę).

I co,gdzie jest plac zabaw w Węgorzewie?

Jest na tym zdjęciu z 1 maja 2009, wtedy gdy ostatni raz konsultowano go ze mną. Od tej pory przeszło lato, jesień, zima, wiosna, lato, jesień i nadchodzi zima, a placu zabaw jak ni ma tak ni ma.....

wtorek, 12 października 2010

7 stron samospisu

Rzutem na taśmę udało mi się dokończyć procedurę wypełniania formularza Powszechnego Spisu Rolnego w internecie. Postanowiłem bowiem, nie iść na łatwiznę i zrezygnowałem ze współpracy z ankieterami spisowymi. No bo jak to może być, że sołtys sobie bloguje w internecie, a nie potrafi wypełnić ankiety Powszechnego Spisu Rolnego.
No normalnie dyshonor jakiś !!

Tak więc dwa tygodnie temu zalogowałem się do sytemu i ....utknąłem na jakiejś 5 stronie. Po prostu nie miałem pod ręką potrzebnych danych i sobie odpuściłem, no bo przecież mam 14 dni, aby go dokończyć. A czas sobie płynął banalnie tik tak i nagle wczoraj dotarło do mnie, że mój dostęp wygasa o 22.46. Siadłem więc do komputera i zalogowałem się do programu. Formularz zachował wszystkie moje wcześniejsze zapisy, mogłem więc podjąć pracę w tym samym miejscu, w którym ją przerwałem. Okazało się, że większość danych była do przepisania z druków, które przysyła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Tym co najbardziej mnie zaskoczyło, były pytania o strukturę dochodów, gdzie wybierało się z kilku opcji ocenę swojej pracy w wymiarze etatu.
I choć cały formularz elektroniczny liczy sobie tylko 7 stron, to jestem teraz bardzo ciekaw, ilu było w kraju takich jak ja, którzy weszli do sieci w swoich małych wioskach i podołali wyzwaniu? A ponieważ spis przeprowadzany był w całej Unii Europejskiej, to jak to nasze małe klikanie w sieci, wpłynie na miejsce Polski na tle innych krajów?
Ciekawa sprawa ...

poniedziałek, 11 października 2010

Słowackie randez-vous


Aby usłyszeć język słowacki nie trzeba jechać za granicę, wystarczy odwiedzić....stolicę.
Nasz weekendowy pobyt w Warszawie, zaczęliśmy z Beatą od wizyty w Instytucie Słowackim na Starym Mieście. No bo skoro mamy u nas zespół, który śpiewa ich fajne kawałki, to warto sprawdzić, czy rodowici Słowacy coś z tego rozumieją. Posłuchała naszego nagrania Pani Ludmila Miller(specjalistka mim. od kultury ludowej!), no i okazuje się, że jest całkiem OK...chociaż, chociaż... moglibyśmy śpiewać bardziej miękko. Bardzo mnie ucieszyła ta opinia i liczę na pomoc w znalezieniu nowych piosenek.
Następnego dnia idąc chyba za głosem intuicji trafiam na Czerniakowie na pomnik poświęcony 535 słowackiemu plutonowi AK, który walczył w Powstaniu Warszawskim.Było to dla mnie totalne zaskoczenie.... Słowacy walczyli w Powstaniu ?! I dlaczego postawiono go na skwerze Iringha ?
Sprawa wyjaśniła się w niedzielę, gdy w Muzeum Powstania Warszawskiego odnalazłem zdjęcie na którym był ppor. Mirosław Iringh. To on był dowódcą tego plutonu, który jako jedyny miał prawo walczyć w Powstaniu pod własnym słowackim sztandarem, a żołnierze nosili zamiast białoczerwonych opasek, własne trójkolorowe. A co ważne, bili się długo, bo od 1 sierpnia, aż do 20 września. Niezwykłe jest też to, że trójkolorowy sztandar słowackiego plutonu jest jednym z kilku oryginalnych sztandarów powstańczych, które się zachowały. Co za traf!
I tak oto zupełnie niespodziewanie przez trzy dni miałem słowackie randez-vous...

poniedziałek, 4 października 2010

Raccolta delle mele


Właśnie zakończyłem swoje zbiory jabłek w sadzie. Przez dobrych kilka lat pracy we włoskich Alpach - raccolta delle mele wycinała 5 lub 6 tygodni z mojego życiorysu. Za to teraz wiem jak powinna smakować prawdziwa pasta z parmezanen ...

niedziela, 3 października 2010

Jezioro Topiele


Te rozlewiska to nie Dolina Biebrzy, to wskrzeszone na nowo jezioro Topiele. Położone tuż pod Sianowem zaporowe jezioro leżące 5 kilometrów od Węgorzewa, od roku wypełnia się wodą. Nad jeziorem powstaje właśnie turystyczna infrastruktura: wiaty, tablice informacyjne i pomost widokowy. Wszystko nowe jak spod igły, ma służyć w zamyśle ludziom uprawiającym nord walking.
Ciekawy pomysł, szkoda tylko, że trasa nie jest pomyślana w formie pętli, tak aby można obejść całe jezioro i powrócić do punktu wyjścia.

sobota, 2 października 2010

Dziękuję wolontariuszom


Od lipca do października grupa kilkunastu osób pomagała mi przy budowie lapidarium na byłym cmentarzu ewangelickim. Zakładałem, że uda się cały projekt zrealizować do końca października, ale niestety z obiecanych przez gminę 2 tysięcy dofinansowania burmistrz wycofał się pod koniec lipca. Pieniądze te były niezbędne, aby zatrudnić kamieniarzy do napraw rozbitych nagrobków. Dziwi mnie ta sprawa dlatego, że wiem o dofinasowaniu w 2009 r kwotą 2 tysięcy lapidarium na cmentarzu parafialnym w Iwięcinie, a w 2008 taką samą kwotą lapidarium w Szczeglinie.
Pomimo to, że zostawiono nas "na lodzie", ważne, że nie poddaliśmy się i własnymi siłami zrobiliśmy bardzo dużo: wydobyliśmy wszystkie wartościowe płyty i podzieliliśmy je według przeznaczenia, splantowaliśmy i oczyściliśmy teren wokół obeliska, wkopaliśmy 29 granitowych bloków wytyczając granicę lapidarim.
Ponieważ więcej w tym roku nie uda się zrobić, chcę podziękować tym, którzy pracowali lub pomagali przy lapidarium: Ewie, Bogusi, Helenie, Wiesi, Teresie, Beacie, Krystynie, Wiktorii, Michałowi, Jakubowi, Tadeuszowi, Jankowi, Zdzisławowi, Pawłowi, Stefanowi, Władkowi z Tadeuszem. I szczególnie dziękuję: Tomkowi Hajdasowi i Krzysztofowi Jakubowskiemu, którzy byli ze mną od początku i poświęcili najwięcej swego czasu.
Zrobiliśmy ile się dało, resztę dokończymy na wiosnę. Dzięki !!

niedziela, 26 września 2010

Kasia i Andrzej


Od kilku dni mamy w Węgorzewie gości, studentów architektury z Politechniki w Gdańsku. Upatrzyli sobie naszą miejscowość, która ma się stać przedmiotem ich opracowania urbanistycznego.
A dlaczego? A dlatego, że Węgorzewo jest świetnie zachowanym przykładem miejscowości, która nie została skażona przez chaotyczną nową zabudowę. Jest jak piękne stare drzewo, na którym widać jak rozwijały się jego konary.
Więc ci młodzi ludzie chodzą sobie pomiędzy naszymi domami i robią zdjęcia. Proszę się nie bać, nic zdrożnego za tym nie stoi. Dokumentują to co inni dawno już utracili, a my nie potrafimy dostrzec, że jest to już niezwykłe.

sobota, 25 września 2010

Czapki z głów


Nie jestem fanem programów typu "Mam talent" i dlatego zupełnie przegapiłem jego ostatnią edycją, którą wygrał Marcin Wyrostek. Dziś miałem okazję uzupełnić swoje braki, bo udało nam się dostać na jego koncert podczas X Festiwalu Zespołowej Muzyki Akoredeonowej w Koszalinie. Marcin dał fantastyczny pokaz, a jego wariacje na temat "Besame mucho" czy "Zimy" Vivaldiego, to prawdziwa uczta.
Każdy kto miał szczęście zobaczyć występ na żywo czuł, że On naprawdę ma olbrzymi talent, a zespół który mu towarzyszył tworzył świetne tło dla jego muzyki.
Tak proszę Państwa, czapki z głów przed artystą i jego akordeonem!
Kto nie wierzy, ma szansę uwierzyć jutro o 12-tej na kocercie galowym w Kryterium. Wstęp wolny.

piątek, 24 września 2010

Przeszarżował

Przed 18-tą usłyszeliśmy szybko jadący samochód i chwilę później głuche uderzenie. Domyślałem się, że doszło do wypadku, ale po dobiegnięciu do drogi nie było widać żadnego samochodu.
Okazało się jednak, że rozbił się młody mężczyzna na ostrym zakręcie w stronę Maszkowa. Musiał wyjść o własnych siłach i upadł obok samochodu, który nadział się na drzewo. Miał szczęście, bo był w pasach i odpaliły obydwie poduszki. Ofiara była przytomna, ale skarżył się na ból złamanej nogi i ręki. Kobieta z samochodu, który zatrzymał się pierwszy nie mogła się dodzwonić po pomoc. Moja komórka była z innej sieci i złapałem sygnał 112.
Zabezpieczyliśmy drogę trójkątami ostrzegawczymi. Odciąłem zapłon. Nie ruszaliśmy rannego, aby nie uszkodzić kręgów. Karetka z Koszalina przyjechała po 14 minutach od zgłoszenia...
I to by było na tyle, ale ten wypadek to przykład totalnej głupoty człowieka, który wypadł na łuku drogi, bo gnał przez naszą miejscowość mając ze 130 na liczniku. Mogę mu współczuć, ale bardziej jestem wściekły za to, że tak arogancko jechał między naszymi domami.
A gdyby wbiegło na drogę dziecko ...

środa, 22 września 2010

Dzień bez samochodu


Trzeci już raz brałem udział w "Dniu bez samochodu" organizowanym w miastach całej Europy.
Koszalin to chore miasto, gdzie dominują samochody, a piesi są w pogardzie. Tzw. rynek to skrzyżowanie dwóch czteropasmówek, z przelewającym się strumieniem samochodów. I tylko raz do roku, można właśnie w ten dzień mieć frajdę jazdy pełną szerokością ulicy Zwycięstwa na rowerze. Proszę sobie wyobrazić jazdę po rondzie Solidarności, gdzie nagle są same rowery.
Świat nagle wypiękniał i tak by trwał nadal, gdyby tylko ludzie dokonywali wyborów nie według tego co łatwiej zrobić, tylko według tego co można zrobić mądrzej.

poniedziałek, 20 września 2010

Klincz


Sesja Rady Gminy i Miasta Sianów trwała dziś 6 godzin !!
Towarzyszyło jej olbrzymie zainteresowanie dziennikarzy z lokalnych telewizji i gazet. Wszyscy oni czekali, na głosowanie przez radnych uchwały, w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Burmistrza Gminy i Miasta Sianów.
Na sali było czternastu radnych i ich głosy rozdzieliły następująco: 7 za przyjęciem uchwały, 7 przeciw uchwale.
Uchwała więc nie przeszła i chyba nikt nie wie, jak to się dalej potoczy...

sobota, 18 września 2010

Dożynkowy toast


Z własnym wieńcem i własnym zespołem ludowym brało dziś udział Węgorzewo w Powiatowych Dożynkach w Sianowie. A ci którzy nas słyszeli i widzieli na scenie, mogą zaświadczyć, że byliśmy tam nie od parady, a od pięknej polskiej i słowackiej muzyki, której inni mogą nam pozazdrościć.
"Złoty Dukat" jest oryginalny dlatego, że idzie własną drogą i szuka repertuaru poza typową polską muzyką ludową. Jesteśmy otwarci na nowe klimaty muzyczne, które nie są oklepane i które mają w sobie pozytywną energię. Jakieś inne słońce, które w Słowacji i na Morawach powoduje, że tam dojrzewają winogrona. A gdzie dojrzewają winogrona, jest też wino.
Więc siedzę sobie teraz przy kieliszku mołdawskiego czerwonego wina i słucham sobie naszego hiciora "Na Orave dobre, na Orave zdrowo", który dziś pierwszy raz odsłuchuję z CD nagranego w sierpniu. Beata z Ewą śpiewają na głosy tak, że i Słowacy byliby zachwyceni. I jest pięknie......

piątek, 17 września 2010

"Młodzi i film"


Wczoraj i dziś byliśmy z Beatą na pokazach festiwalowych w Koszalinie. I muszę przyznać, że jest to fajnie pomyślane. Dwa kina pokazuja od rana równolegle różne projekcje. Dobrze, że wstęp na wszystie seanse jest bezpłatny, bo dzięki temu widac masę młodzieży. W "Kryterium" można oglądać polskie filmy fabularne, a w "Alternatywie" flmy dokumentalne, animacje i krótkie fabuły.
Wczoraj obejrzeliśmy komedię "Nie ten człowiek" i trzy krótkie filmy w "Alternatywie", które okazały się całkiem niezłe. Dlatego dziś nastawilismy się już tylko na krótkie metraże. I to był dobry strzał!
Z pięciu filmów, dwa okazały się świetne: niezwykła fabuła "Ciemnego pokoju nie należy się bać" i animacja "Millhaven" z niesamowitym śpiewem Kasi Groniec! (Jak dla mnie murowani kandydaci do nagród).
Blasku imprezie dodają znane aktorki, które będąc w jury siadają tuż obok nas. I po tym jak wczoraj na seansie tuż za mną usiadła Ewa Błaszczyk, tak dzisiaj mogłem oglądać filmy mając przed sobą Renatę Gabryjelską, a obok siebie Beatę Janko.
Fajna sprawa ten festiwal.....

czwartek, 16 września 2010

Wizyta u czwartej władzy


Wokół nas dzieje się wiele ważnych rzeczy, ale dowiadujemy się tylko o części z nich. Wybór tego co do nas trafia, zależy od dziennikarzy, dlatego nazywamy ich czwartą władzą.
Miałem dziś przyjemność być gościem porannego "Studia Bałtyk" w Radiu Koszalin. Rozmawialiśmy o Węgorzewie, o tym co nas wyróżnia i o tym jakie są nasze problemy. I choć bywałem już tam w studiu, to jednak wizyta na żywo jest inna. Prowadzący ma tę przewagę, że może zadać dowolne pytanie i trudno jest przed nim uciec.No bo, przecież to wszystko idzie w eter, a w dobrym czasie antenowym słuchają tego tysiące ludzi.
Tak myślę, że ważne, aby być sobą i nie udawać kogoś innego.
I mówić prawdę w imieniu tych, na których nie zatrzymuje się nigdy uwaga czwartej władzy....

środa, 15 września 2010

Polecam w Radiu Koszalin

Jutro, czyli w czwartek, zapraszam wszystkich do słuchania Radia Koszalin. Po wiadomosciach o 8 rano, będę w studiu rozmawiał na żywo o Węgorzewie, czyli o NAS.

niedziela, 12 września 2010

Sparing w Misiowej Dolinie


Zaśpiewaliśmy dziś na festynie w Koszalinie. Pogoda dopisała i masę ludzi przyszło do "Misiowej Doliny". Dla nas ten występ był jak sparing przed ważnym meczem, którym będą dożynki powiatowe.
Niestety, na takich imprezach nagłośnienie zazwyczaj jest beznadziejne i nasze walory wokalne giną. Ale jak to mówią, czego się nie dośpiewa to się dowygląda. A pod tym względem, jest całkiem nieźle jak widać....

sobota, 11 września 2010

Wianek Pani Stafanii


To już czwarty raz za mojej kadencji, wieniec dożynkowy dla Węgorzewa szykuje Pani Stefania. Nie muszę dodawać, że nasza mieszkanka.
Wieniec robiony jest na tym samym stelażu i dlatego jego forma jest niezmienna. Trudno mu konkurować z komercyjnym zadęciem, niektórych wieńców robionych na zamówienie. Śmieszy mnie ta gigantomania, która prowadzi do tego, że potem taki "wieniec" musi dźwigać czterech lub sześciu mężczyzn.
Bo tak naprawdę, cała istota zawiera się nie w formie, a w treści. Dla mnie istotne jest, aby zboże na wieniec było stąd, aby wieniec był robiony na miejscu. Podobnie w kościele, nie wiem po co w dekoracji np.banany. Dziękujemy za to co się urodziło u nas, z nie w Ekwadorze.
Koniec końców nie chodzi o to, aby było bogato, chodzi o to, aby było prawdziwie.

piątek, 10 września 2010

Ostatni z Vangerow


Odwiedzili nas dziś dawni mieszkańcy Węgorzewa. Niemcy którzy urodzili się tu przed wojną. Spytali mnie ilu mieszkańców ma teraz nasza miejscowość. Gdy odpowiedziałem, że obecnie mieszka 300 osób, usłyszałem do nich, że za ich czasów, żyło tu 600 osób.
Ci którzy pamietają tamten Vangerow, nie chodzili nawet do szkoły w 1939 r. Teraz są już po siedemdziesiątce. I w praktyce, są ostatnimi, którzy mogą TU jeszcze przyjechać.
Ostatni świadkowie. Ludzie z którymi wciąż jeszcze można siąść przy jednym stole. Pod tym samym niebem, które w Węgorzewie wciąż jest takie same jak wtedy w Vangerow.

środa, 8 września 2010

Kamień 031


Edukacja sołtysa powinna obejmować obowiązkowe zajęcia z budowy dróg. Szczególnie dróg gminnych.
Na początku nikt mi nie zdradził jak powinno się fachowo likwidować dziury w gruntowej drodze. A niestety są takie drogi na wsi, których w mieście już się raczej nie uświadczy. Niestety w 2010 r na wsi to wciąż standard, a polbrukowe uliczki wśród wiejskich domków to niedościgły ideał, którego nie uświadczysz, ani w Szczeglinie Nowym, ani w Maszkowie, ani w Mokrym, i tak dalej i tak dalej....
Centrum Węgorzewa i droga od sklepu do stawu to dziura na dziurze. Miejsce gdzie spływa woda i powstają rozlewiska, które zalewają posesje obok. Po prostu koszmar.
W 2007 ufnie zabrałem się wraz z kilkoma osobami za plantowanie w te dziury 30 ton gruzu. I co efekt był taki, że po półtorej miesiącu gruz został wypłukany, a dziury były i tak.
W 2008 już wiedziałem, że podłoże należy skorytować i dopiero tam sypać gruz, a potem go zwałować. I co z tego, jak poza gruzem nie dano mi maszyn. Wstrzymałem więc plantowanie i cierpliwie czekałem na nie.
W 2009 na prośbę burmistrza rozplantowaliśmy wielkie kawały gruzu, który czekały pod sklepem na maszyny rok.Tak długo się broniłem przed bezsensem tej roboty. Strach było go sypać, bo wielkie kawałki gruzu niszczyły opony samochodów. Efekt żaden. Mam zdjęcia potężnego bajora w miejscu, gdzie dwa tygodnie wcześniej zasypano dziury.
W 2010, dziś właśnie przyjechał wymarzony sprzęt, równiarka z pługiem i walec. Drogę wyrównali, a operator walca powiedział: "Na drogi wiejskie tylko KAMIEŃ 031". Fajnie wiedzieć, ale ja nie dostałem dla Węgorzewa nawet jednej jakiejkolwiek tony w tym roku. Rzeźbili więc na tym co było...
Tak więc teraz po prawie 4 latach, już wiem jak i czym należy reperować wiejskie drogi.I choć wszystkiego musiałem nauczyć się sam, to tym lepiej, nikt mnie teraz nie oszuka.

wtorek, 7 września 2010

Baner z bajerem


Od dzisiejszej nocy nasz baner z adresem strony jest podświetlony. Dodatkowo wejście do świetlicy i teren przyległy są wreszcie widoczne.
W zasadzie pałąk na halogen, tkwił w tym miejscu od kilkunastu lat, nigdy nie wykorzystany. Pomyślcie..... kilkanaście lat, a wczoraj Hubert podłączył wszystko w 4 godziny!

poniedziałek, 6 września 2010

Ja sem rad


Poprosiłem wczoraj na mszy o pomoc przy plantowaniu terenu pod lapidarium. I powiem szczerze, nie wiedziałem ile osób odpowie na ten apel. Okazało się, że całkiem sporo.
Jeśli dobrze liczyłem, to na mój apel odpowiedziało 11 osób, w tym 9 całkiem nowych.
Nasza praca poszła dziś ostro do przodu.
Wszystkim Wam wielkie dzięki i w prezencie coś ekstra do posłuchania tu:
http://www.youtube.com/watch?v=Kx663Ld6xF4 
Dziś też Hubert odwalił kawał dobrej roboty, choć nie był z nami.
Ale o tem potem....zitra jak mówią Czesi.
Dnes ja sem rad.

niedziela, 5 września 2010

Otton z Węgorzewa


Polanów obchodził niedawno swoje 700-lecie i z tej okazji odsłonięto pomnik biskupa Ottona z Bambergu. Polski książę Bolesław Krzywousty wysłał go na Pomorze Zachodnie, aby wprowadzał chrześcijaństwo. Sprawa te jest dość mało znana przeciętnym mieszkańcom naszego regionu. Pewnie dlatego, że po wojnie nie było zbyt dobrze widziane, żeby przypominać niemieckiego misjonarza, który zresztą odniósł sukces.
Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby nagłośnić nasz sukces. Otóż ten pomnik słusznych rozmiarów wyrzeźbił nie kto inny, tylko nasz węgorzewski rzeźbiarz Władysław Godyla.
Tak więc Otton oczywiście był z Bambergu, ale ten tam w Polanowie to Otton z Węgorzewa. Ot co !

wtorek, 31 sierpnia 2010

Absmak

Oglądam koncert z Gdańska na XXX-lecie powstania "Solidarności". Transmisję realizuje, a jakże 1 program TVP, czyli nasza telewizja publiczna.Piosenkarze, poeci z całego świata śpiewają i mówią wzniosłe rzeczy. Widowisko ma kunsztowną oprawę, oglądają go tłumy tam na miejscu i przed telewizorami jak sądzę też.
I tak mniej więcej w połowie, gdy na scenę wychodzą ludzie pochodzący z krajów ogarniętych wojną lub żyjących pod dyktaturą, by powiedzieć o tym jak dla nich jest ważna NASZA SOLIDARNOŚĆ Z NIMI....nagle PAC!
.... lecą reklamy i mamy przerwę na: żel pod prysznic, gripex, wiejskie ziemniaczki, espumisan na wzdęcia, paradontax, nescafe i inne niezbędne do życia gadżety.
W sumie ponad 20-tu reklamodawców skutecznie odcięło nas od usłyszenia głosu tych, którzy potrzebują pomocy TERAZ: podczas wojny domowej w Sudanie, albo gnębienie przez reżim Castro na Kubie.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Mister Huu Lu


To nasz nowy przyjaciel, Wietnamczyk z Bornholmu, który sprawił swą serdecznością, że uśmiechamy się ciepło, gdy wspominamy wczorajszą wizytę w jego domu. Dziś przyjechał pożegnać się z nami i odprowadził nas na rowerze do garnic Aakikerby.
Wracamy do Polski tak jak się wsiada do pociągu do Szczecina, bez kontroli celnych, paszportowych. A w Wietnamie wciąż rządzą komuniści i On nie może ot tak sobie wrócić. Zapomnielismy już jak to było, zapomnieliśmy już ile upokorzeń trzeba było znieść, aby dostać paszport i przejść kontrolę celną na granicy choćby z NRD.
Teraz mamy Schengen i martwimy się jedynie tym, że nie zarabiamy tak jak Niemcy czy Francuzi.Co nas obchodzą komuniści?
A przecież dobrze jest wracać do domu. Dobrze jest mieć dom. Każdy by tak chciał, ale nie każdy może.

sobota, 28 sierpnia 2010

Dunski standard


To co w Danii jest norma, w Polsce jest fanaberia.
Np. stojace przy drodze kramiki, ktorych nikt nie pilnuje. A tam stoi sobie miod lub jakies warzywa, albo pamiatki. To kosztuje 40 koron, tamto 20 lub 10. Podoba ci sie? No to wrzuc do sloika kase i bierz. Nikt nie pilnuje, wlasciciel siedzi sobie gdzies tam w domu. Samoobsluga oparta na wzajemnym zaufaniu. Zaufaniu, ze zaplacisz, wiecej, ze nie zabierzesz tej kasy, ktora zostawili w sloiczku inni.
Np. masz ochote pojechac gdzies rowerem i chcesz zabrac go autobusem (bo po co zapychac 30km, aby sie wydostac z miasta). No problem, kazdy "zwykly PKS" na tutaj z tylu statyw na rowery. Kladziesz je tam i jazda .... Po godzinie wysiadasz i wracasz sobie do domu.
Np. chcesz pojsc do kosciola w niedziele, a jestes cudoziemcem? No problem, w kazdej informacji znajdziesz folder zawierajacy zestwienie wszystkich mszy z godzinami, w kosciolach katolickich w calym kraju. A w Polsce trudno jest mi ustalic jakie sa ich godziny tylko w samym Koszlinie.
Np. wlasnie zaczal sie rok szkolny i zaskakuje mnie ilosc rowerow pod szkolami.Przy nich zadaszone parkingi, gdzie mozna je zostawic. Przyklad idzie z gory, a kto z polskich nauczycieli jezdzi do szkoly rowerem ?
Moge podac jeszcze inne przyklady, jak ta biblioteka w Åakirkeby otwarta w sobote, gdzie pisze tego bloga 120 km na polnoc od Wegorzewa. Taki jest Bornholm, ktory wprowadza pozytywny dysonans w moim obrazie swiata od trzynastu lat. Od czasu, gdy pierwszy raz odkrylem go jako rowerowy raj. No bo przeciez mozna lepiej zozganizowac swiat wokol siebie. Bo jesli im sie udalo, to dlaczego nie nam?
Nie chce pastwic sie nad naszym krajem, chce tylko podpowiedziec, gdzie szukac dobrych wzorow. Jak dla mnie, dunski jest synonimem polskiego wzorowy.

sobota, 21 sierpnia 2010

Trzy wesela i priorytet


Rzadko się zdarza, aby w miejscowości takiej jak Węgorzewo, trzy młode pary wybierały się do ślubu tego samego dnia. A tak właśnie było dzisiaj, co należy uznać za fakt wyjątkowy w historii naszej miejscowości.
Na ślub Weroniki i Mariusza dostałem zaproszenie i było mi miło patrzeć, jak ten niewielki kościółek przydaje się im i zaproszonym gościom. Wydaje się to takie banalne, bo on jest, ale gdyby go nie było?
I jeszcze jedno, gdy tak staliśmy w kolejce do życzeń, pierwszy raz zauważyłem, że tam nad wejściem pod szczytem, jest wyryta data 1986. Znak, że w tym roku, w środku komuny Jaruzelskiego, ludzie z Węgorzewa zbudowali sobie kościół. Wybrali sobie taki priorytet na ten czas.
A ja dziś rzutem na taśmę, wysłałem list do Niemiec, z informacją dla byłych mieszkańców o stanie prac przy lapidarium. Napisałem im szczerze, że zostaliśmy sami, bez obiecanych 2 tys z gminy. I poprosiłem o wsparcie finansowe, jeśli zechcą się przyłączyć do nas.
Bo dla mnie TA sprawa jest priorytetowa i dlatego szukam wsparcia wszędzie.
To fakt, nawet list wysłałem priorytetem .....

piątek, 20 sierpnia 2010

Zapach koni o zmierzchu


"Fantazja" i "Felicja" zawitały dziś w nasze progi. To dowód na to, że wraca do Węgorzewa dobra tradycja jeżdżenia wierzchem. Zawdzięczamy to Hubertowi, który założył stajnię i wypuszcza się coraz częściej w teren.
Ale, ale, nie wystarczy mieć fantazję, trzeba jeszcze mieć szczęście. A kto nie wierzy niech zajrzy do Wikipedii i sprawdzi ... co oznacza "Felicja"

czwartek, 19 sierpnia 2010

Trudne momenty

Miałem dziś wyjątkowo trudne momenty, które uzmysłowiają mi, że są ludzie, którzy mój spokój i opanowanie, biorą za słabość. Czasami jest tak, że dla "świętego spokoju", rezygnuje się ze swoich praw. Niestety na tych ludzi to nie działa pojednawczo tylko dalej dążą do zdominowania nas i podporządkowania swojej wizji.
I wtedy pozostaje tylko wojna, aby obronić swoją autonomię.
Teraz zaczynam doceniać słowa wypowiedziane w 1939 roku przez Józefa Becka: "My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę"

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Tajemnicze Nicemino


Jest takie piękne jezioro w potężnych lasach za Kościernicą, do którego trudno trafić.
Ale warto !

piątek, 13 sierpnia 2010

Spadek po "Violinie"


Trudno to może zrozumieć komuś z zewnątrz, ale samo śpiewnie czy granie bez odpowiedniego stroju, jest jak obraz bez ram.I choć same ramy nic nie znaczą, to bez nich jest brak równowagi, miedzy widzem a autorem.
Mamy nowe kamizelki dla mężczyzn, dobrze uszyte, dobrze leżą.
Dlaczego takie, bo takie kiedyś miał węgorzewski zespół "Volina".
Opowiedział mi dziś Izydor Jakubowski, że w 1984 roku ten zespół działający przy Wiejskim Domu Kultury obchodził dziesięciolecie. I choć niedługo potem przestał śpiewać, to co może być lepszego od sięgnięcie po wzór stroju stąd, z miejsca w którym mieszkamy.
Bo ile miejscowości ma takie tradycje jak Węgorzewo? No ile?

Jest w tym jakiś uśmiech losu, że po 25-ciu latach czterech facetów ze "Złotego Dukata" nosi się tak jak ich poprzednicy z "Violiny".
I to jest właśnie prawdziwa odnowa wsi, sięganie po wzory z przeszłości, z własnej przeszłości.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Znalezisko


Krok po kroku posuwamy się do przodu. Zaczęliśmy dziś plantowanie terenu pod lapidarium. Koparka i operator z Węgorzewa, zupełnie bezinteresownie.
W lipowej alei, na wprost obelisku z I wojny, zaintrygował Tomka niewielki metalowy przedmiot. Po podważeniu okazał się potężną żeliwną płytą, która wdeptana w ziemię zachowała się nie naruszona. Na jej odwrocie znaleźliśmy pisane gotykiem inskrypcje.
Zaczyna to przypominać grę w puzzle, kolejny element układanki wraca na swoje miejsce...

piątek, 6 sierpnia 2010

Czarownice z Rekowa


Zaśpiewaliśmy dziś na zlocie czarownic w "Bajkowym Rekowie".
Ciekawe miejsce, w którym widać, że są tam ludzie, którzy mają nowe spojrzenie na wieś.
Takie festyny mają to do siebie, że pozwalają wydobyć z ukrycia prostych ludzi, którzy łakną muzyki i zabawy. Potrafią też zaskoczyć swą samoorganizacją i pomysłowością. Cały czas twierdzę, że obecna wieś potrafi się lepiej zorganizować niż większość osiedli w dużych miastach.
I nie trzeba do tego czarów, potrzeba wiary i wyobraźni.

środa, 4 sierpnia 2010

Tam do Kata !


Tam do Kata, wysłali dziś Dukata !
Prawda to czy fałsz?

Prawda. Nasz zespół "Złoty Dukat" nagrywał dziś w "Domku Kata" utwór na płytę, którą wyda starostwo dla wybranych zespołów.
Nieskromnie powiem, że wyszło świetnie. Dobra akustyka, dobry realizator dźwięku, dobre mocne głosy i ta słowacka piosenka poszła jak burza.
Ewa i Beata zaśpiewały początek "Na Orave dobre" na głosy (a pomysł tego pojawił się ledwie co wczoraj). I pokazały, że potrafią pięknie razem się usłyszeć.

Chyba czas szykować się do turnee po Słowacji i pokazać jak można śpiewać ich lidovki !

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Paryż-Warszawa '44


Ściągam dziś flagę, którą powiesiłem 1 sierpnia i biorę do ręki "Dni walczącej stolicy". Ta kronika Powstania Warszawskiego, którą czytam od wczoraj, zaczyna mnie wciągać coraz bardziej.
Pamiętam jak przed wielu laty, nagle dotarł do mnie fakt, że w tym samym czasie co w Warszawie w sierpniu 1944 r wybuchło również powstanie w Paryżu. To w Warszawie wybuchło 1 sierpnia, a to w Paryżu 19 sierpnia. Co ciekawe Francuzi nie konsultowali swoich planów z dowódcami wojsk amerykańskich, podobnie jak Polacy, z dowódcami wojsk sowieckich.
W tym miejscu podobieństwa się kończą, bo amerykański generał Eisenhower zmienił plany i wysłał na pomoc Paryżowi dywizję pancerną. 25 sierpnia miasto było wolne.
Wojska sowieckie natomiast, nagle 16 września zaprzestały aktywności na przedpolu Warszawy, zostawiając polskich powstańców sam na sam z wojskiem niemieckim. Najbardziej widoczna jest sowiecka perfidia, w braku zgody na lądowanie alianckich samolotów, które latały z zaopatrzeniem do Warszawy....z lotnisk włoskich. Po dokonaniu zrzutu, musiały wracać bez lądowania znów do Włoch, narażone na ostrzał. A sowieckie lotniska były oddalone od Warszawy o stokilkadziesiąt kilometrów....

I dlatego Paryż po 7 dniach powstania był wolny, a Warszawa po 63 dniach powstania musiała upaść.

piątek, 30 lipca 2010

Miodowe lata


Lubczyk, oregano, macierzanka, mięta, szałwia, bazylia, lawenada to zapachy i smaki projektu "Czym pachnie łąka?", który w lipcu realizowały dzieciaki w naszej bibliotece.
Fajnie, że lubią tam przychodzić. Fajnie, że czują się tam jak u siebie.
Kiedyś te zapachy i smaki, będą wspominać jako swoje najlepsze miodowe lata.

czwartek, 29 lipca 2010

Witamy na pokładzie

Czwarty raz spotykamy się na starym cmentarzu, aby dokładnie zinwentaryzować jego zasoby. Brzmi to ładnie, ale w praktyce oznacza targanie i przewożenie granitowych i piaskowcowych pozostałości, które ciężko jest podnieść i przewieźć dalej.
Cieszy mnie najbardziej to, że dziś udało się odkryć kilka płyt, na których zachowały się nazwiska. A wydawało się, że tam już nic nie ma.
Cieszy mnie też, że do naszej trójki doszedł dziś Jakub. Zamieszkał w Węgorzewie z rodziną dopiero dwa tygodnie temu, a już dziś przyszedł pomóc nam w pracy.
Witamy na pokładzie !

wtorek, 27 lipca 2010

Slap


Zanim jeszcze na dobre osiedliłem się i zostałem sołtysem, przez dobrych kilka lat nosiło mnie po świecie nie tylko na nogach, ale też na kajakach. Dzięki nim miałem sporo adrenaliny, na różnych rzekach, w różnych górach Europy.
Dzięki nim poznałem też swoich najlepszych przyjaciół. Takich ludzi o których wiesz, że gdy trzeba to skoczą w nurt rwącej rzeki, aby cię ratować...
Ciekawa sprawa, jak te przyjaźnie są trwałe. Dziś odwożę Zibiego z synem na spływ i uświadamiam sobie, że nasz pierwszy spływ był 25 lat temu. To była Radew i dwa składane kajaki, które przywieźliśmy maluchem z przyczepą...
Slap w terminologi kajakrstwa górskiego oznacza mały wodospad.Rzeka w tym miejscu zwęża się i przyśpiesza, spadając w dół z łoskotem. Jest to miejsce które mi dostarcza zawsze skrajnych emocji. I lęku i pragnienia, aby się z nim zmierzyć.
Myślę, że w naszym życiu też są takie przewężenia czasoprzestrzeni, gdy nurt zdarzeń przyśpiesza i stajemy przed próbą. Sami.
Ważne, aby się nie dać przestraszyć.

czwartek, 22 lipca 2010

Kim był Adolf Mann ?


Dziś drugi dzień przeczesywania rumowiska na starym cmentarzu ewangelickim. Tym razem jest nas już trzech, dołączył do nas Krzysiek Jakubowski. Łatwiej jest podnosić niezwykłe piaskowcowe pnie.Ciekawe ,że większość z nich różni się drobnymi detalami, czego nie dostrzega się od razu.
Największe odkrycie czekało jednak na nas potem. Przy podnoszeniu niepozornej betonowej płyty, naszym oczom ukazał się nieoczekiwanie widok zachowanej na jej spodzie inskrypcji:
Adolf Mann ur.16.10.1852 zm.15.6.1932
Gdy wieczorem z Basią idziemy węgorzewską lipową aleją, zapach oszałamia....
A ja uświadamiam sobie, że ten odkryty przez nas dziś człowiek, musiał być przy tym, jak te lipy były sadzone.
Każdy z nas pragnie, aby po nim coś zostało. I choć nic nie wiemy o Adolfie Mannie, to jednak mam wrażenie, że zostawił nam po sobie ten zapach.

środa, 21 lipca 2010

Pierwszy dzień z Vangerow


Zaczynamy dziś we dwóch z Tomkiem Hajdasem prace nad lapidarium.Przez prawie dwie godziny wydobywamy z ziemi najciekawsze pomniki i zwozimy je obok obelisku.
Czasami praca ta przypomina wykopaliska, bo wiele płyt jest zagrzebanych w ziemi.
Wiele pomników ma potężne granitowe podstawy, które trudno dźwigać.I jeszcze ten potworny upał mimo cienia drzew...

A jutro kolejny dzień, będziemy dalej szukać prawdy o Vangerow i o nas samych...

niedziela, 18 lipca 2010

A to pech


Są różne odmiany pecha.
Można zaparkować pod niewłaściwym drzewem w niewłaściwym czasie.
Tak bywa. To jeszcze nie jest tragedia. Skasowany samochód można odkupić.
Gorzej, gdy ma się pecha do ludzi - skasowanego życia nie można powtórzyć.

piątek, 16 lipca 2010

Prorocze sny

Nie wiem jak to jest, ale zdarza mi się zajrzeć w przyszłość. Pewnych rzeczy nie można przewidzieć, spadają na nas znienacka, a mimo to po kilku lub kilkunastu godzinach symbole ze snu stają się faktem.

Tak było i dziś: o bulwersujących informacjach, które dotarły do mojej świadomości po południu, wiedziałem już w nocy, gdy moja podświadomość odbierała nieprzyjemne symbole.
Problem w tym, że ze snem niewiele można zrobić, klucz do jego rozkodowania, jest dopiero w drodze. Ta specyficzna układanka jest zrozumiała wtedy, gdy fakty się wydarzą.

środa, 14 lipca 2010

Hamakowanie z Bedrzichem


Temperatury wciąż śródziemnomorskie, każdy szuka cienia. Teraz łatwiej zrozumieć dlaczego na południu Europy przerywa się pracę w południe i są 2 lub 3 godziny przerwy.
Hiszpanie i Włosi mają sjestę, a my z Bedrzichem mamy hamakowanie.

wtorek, 13 lipca 2010

Nacjonalizm w sprayu


Wracam z Zabrza do Węgorzewa przez Opolszczyznę i tutaj też natykam się na dwujęzyczne tablice miejscowości tak jak na Zaolziu. Tylko, że tutaj są one polsko-niemieckie, a tam były czesko-polskie.
Sytuacja jest podobna, tam i tu mieszka mniejszość narodowa, ale to niestety nie jedyne podobieństwo. Na długim odcinku drogi od Strzelec do Olesna, wiele tablic ma zamalowane sprayem swoje niemieckie nazwy. To nie głupi żart, ale raczej dowód głupiego nacjonalizmu, który musi boleć Niemca.
Piszę o tym, bo czułem to samo dwa dni wcześniej
, gdy po wjeździe z Polski do Czech zobaczyłem zamazany czerwonym sprayem polski napis Jabłonków....
Nacjonaliści na Zaolziu i na Opolszczyźnie są tacy sami, biorą do ręki ten sam czerwony spray i pokazują co myślą o innych.
Jestem tylko ciekaw czy potrafią pokazać co zrobili dla swoich krajów i czy któryś z nich w święta narodowe polskie lub czeskie wywiesza flagę?

Wątpię.
Do tego trzeba mieć w sobie poczucie dumy, a nie pychy.

niedziela, 11 lipca 2010

Zaolzie


Tuż za granicznym Cieszynem zaczyna się Zaolzie. Dwujęzyczne tablice miejscowości niejednego mogą zaskoczyć, ale to dowód, że obok Czechów mieszkają tu też Polacy.
Lubię tu jeżdzić, bo jednak inaczej niż w Polsce, ale też bardziej serdecznie niż w Czechach.
Nasz przyjaciel Czeslaw zabrał nas do stareńkiego drewnianego kosciółka, gdzie widać jak dzięki kościołowi tutejsi Polacy wciąż są Polakami. Na niezwykłej mszy z czeskim księdzem i polskim śpiewaniem, można poczuć, że kościół nikogo tu nie dzieli. Wręcz przeciwnie przyciąga jednych i drugich, i to ludzi młodych...
Czuć, że wciąż są u siebie i są z tego dumni.

piątek, 9 lipca 2010

Krakowskie wesele


Wszystkim czyni sie wiadomym, że dzis odbędzie się slub Kasi z Krakowa i Michała z Węgorzewa. A,że panna młoda pochodzi ze stolicy Małopolski, a pan młody z Sianowskiej Krainy w Kratkę to zapowiada się ciekawy związek ... który będzie wiele podróżował.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Trening czyni mistrza


Trafić w pogodę z festynem, to 25% sukcesu. Dobra organizacja to jakieś 20%. Odpowiednia muzyka 25%, właściwi uczestnicy 30%.
Tym razem impreza wyszła nam na 100%Zaskoczyły wszystkie elementy układanki: występy zespołów na naszej scenie, zaciekły mecz street basket,koncert "Złotego Dukata", ogłoszenie na żywo wyników wyborów prezydenckich, konkurs rzutów wolnych o wędzonego węgorza, taneczna muzyka w ciepłą noc....

Najbardziej cieszy mnie jednak, że w festynie brały udział różne generacje, od małych dzieciaków z rodzicami, do babć i dziadków. To jest zaleta mieszkania w Węgorzewie, tu bawią się wszyscy. Miasto może nam takich zabaw wielopokoleniowych tylko pozazdrośćić.

sobota, 3 lipca 2010

Złoty Dukat na podium !


Właśnie dotarła do mnie informacja, że nasz zespół "Złoty Dukat" zdobył III miejsce na 40 zespołów (!) biorących dziś udział w przeglądzie "Simionalia 2010".
Trud włożony w próby, poszukiwanie ciekawego repertuaru, przygotowanie strojów opłaciło się. Okazuje się, że nowe brzmienie jest w cenie !
Dziękuje tym wszystkim, którzy dziś pomimo upału pojechali do Rosnowa i świetnie zaśpiewali. Dziękuję Ewie Lech, Wandzie Koneckiej, Agacie Maciejewskiej, Agacie Andrzejczyk, Kazimierzowi Dulatowi, Darkowi Kamińskiemu i Tomkowi Wnukowi.

Mamy pierwszy znak, że wybijamy się na tle innych.
....ale najważniejsze, że śpiewanie sprawia nam frajdę!.I aby tak dalej, tego wszystkim życzę.

czwartek, 1 lipca 2010

Zaproszenie na wędzonego węgorza


To już nasz IV-ty Festyn Św.Piotr i Pawła i wreście zapachnie wędzonym węgorzem w Węgorzewie !
Zapraszam na imprezę, a szczególnie na otwarty konkurs rzutów wolnych do kosza, tam właśnie każdy będzie mógł zawalczyć o główną nagrodę, czyli "Złotego Wangorza".

Ryba już jest!
Już czuję jej zapach i smak...

wtorek, 29 czerwca 2010

Piotra i Pawła

Tak się szczęśliwie składa, że odkąd mieszkam w Węgorzewie, to tego dnia jest też msza odpustowa w naszym kościele. Pamiętam, że gdy sprowadzałem się tu w październiku 2003, to informację o tutejszych patronach przyjąłem jako dobry znak. Znak, że jestem we właściwym miejscu. A dziś miałem świadomość, że nadszedł właściwy czas, aby ogłosić początek budowy lapidarium, na dawnym cmentarzu poniemieckim.
W ten gorący czerwcowy dzień, drzwi kościoła były szeroko otwarte i gdy tak na koniec mówiłem o tym, że ci którzy sadzili nasze lipy tam leżą, to czułem, że przechodzimy ważną granicę. Nie można się cofnąć, trzeba się z tym zmierzyć.

niedziela, 27 czerwca 2010

"Tischner z Polanowa"


Mam dwie wiadomości, jedną dobrą, a drugą złą ....

Zła jest taka, że Ojciec Janusz odchodzi ze Świętej Góry Polanowskiej.
Dobra jest taka....że będzie proboszczem w Koszalinie.
Aby zrozumieć to co napisałem, trzeba by go znać i choć jeden raz być u Niego, i posłuchać tego jak TAM mówił kazania.Ten mądry, ciepły i charyzmatyczny człowiek, potrafi bez patosu i w prosty sposób mówić o rzeczach trudnych.
Polanów już płacze, a Koszalin jeszcze nie wie jak się będzie cieszyć.

piątek, 25 czerwca 2010

Jak na Orawie


Śpiewaliśmy dziś dopiero drugi raz słowacką lidovke "Na Orave dobre", ale śpiewało się nam tak jak byśmy ją znali od lat. Rewelacja !
A śpiew i muzyka się niosła, jakby to faktycznie było na Orawie. Myślę, że to dowód na to, że choć mieszkamy na północy, to temperament mamy południowy....dlatego pasuje nam ta muzyka!

Tutaj nagranie:
http://www.youtube.com/watch?v=FHE1nsQh7Ps

środa, 23 czerwca 2010

Ja jestem noc czerwcowa...


Noc świętojańska jest dziś właśnie z 23 na 24 czerwca....!!!
A z tym są małe problemy, bo imieniny Jana są dopiero jutro i stąd u części wrażenie, że należy czekać do jutra.
Nie należy czekać tylko należy tę noc przeżyć pod gwiazdami, tak jak to robią Szwedzi, Duńczycy, czy Norwegowie, ale też Łotysze, Litwini i Estończycy.Choć w północnej Skandynawii raczej trudno o gwiazdy, bo tam akurat słońce nie chowa się za horyzont.Tam zaczynają się właśnie białe noce!
A my też będziemy dziś palić wielkie ognisko, popijając pod gwiazdami świetne czeskie piwo "Zlatopramen"!
Jest taki wiersz Gałczyńskiego, który jest też świetną piosenką(chodzi za mną, gdy tylko wymówię słowa refrenu):
"Ballada o nocy czerwcowej"
Kiedy noc się w powietrzu zaczyna , wtedy noc jest jak młoda dziewczyna
Wszystko cieszy ją i wszystko śmieszy
Wszystko chciałaby w ręce barć
Diabeł dużo jej daje w podarku, gwiazd fałszywych z gwiezdnego jarmarku
Noc te gwiazdy do uszu przywiesza i z gwiazdami chciała by spać
ref.
Ja jestem noc czerwcowa , królowa jaśminowa
Zapatrzcie się w moje ręce, wsłuchajcie się w śpiewny chód ,
Zapatrzcie się w moje ręce, wsłuchajcie się w śpiewny chód...

A tutaj adres do muzyczki:
http://www.youtube.com/watch?v=b_lJj4CUjt4
Sorry, chłopcy śpiewają to za wolno, ale nie znalazłem nic lepszego, choć znałem osoby które śpiewały to super!

sobota, 19 czerwca 2010

Zaproszenie "na pokład"


Raz do roku przechodzi przez Węgorzewo pielgrzymka z Góry Chełmskiej na Świętą Górę Polanowską. Idzie młodzież i idą starsi, czasem rodzice z małymi dziećmi. Każdy niesie jaką intencję, własną lub cudzą.
To takie oczywiste, ale jest jeszcze jeden aspekt, który staje się dla mnie coraz bardziej oczywisty. Pielgrzymka idąca przez takie miejscowości jak Węgorzewo, Maszkowo, Szczeglino, Kościernica czy Nacław jest przejawem ewangelizacji.
Przełamuje pewien schematyzm wąskiego patrzenia na religię, sprowadzający się często jedynie do żmudnego wypełniania coniedzielnych obowiązków. A przecież w chrześcijaństwie jest pasja i radość, są pozytywne emocje, które dają nadzieję i siłę. I właśnie te wartości każdy idący przynosi ze sobą do tych wiejskich środowisk.

Aż trudno uwierzyć, ale mało kto z mieszkańców Węgorzewa czy Szczeglina, był na Świętej Górze Polanowskiej. A jednak to prawda , choć to tylko pół godziny jazdy samochodem!
Gdy kilka lat temu wyruszyłem wraz z nimi z Nacławia do Polanowa zaskoczyła mnie jedna rzecz, dlaczego do pielgrzymki nie przyłącza się nikt z mieszkających na trasie? Owszem w każdej z wiosek ludzie serdecznie podejmują idących i czekają na nich z posiłkiem, ale nie wchodzą "na pokład", nie ryzykują wspólnej żeglugi...
Może już czas to zmienić i zorganizować np. we wrześniu Pielgrzymkę Sianowską?

środa, 16 czerwca 2010

Słuchaj Radia Koszalin


Jednym z niewielu śladów dawnej integracji Pomorza Środkowego, jest wciąż Radio Koszalin. Słychać je nie tylko w Koszalinie, czy Kołobrzegu, ale także w Słupsku i Lęborku.A gdy jadę na południe, to słucham go, aż do Chodzieży.
Dziś miałem przyjemność porozmawiać o Węgorzewie z Panią Redaktor Jaoanną Lejtan (Ci którzy słuchają naszego radia, znają dobrze jej głos). Interesowała ją nasza strona internetowa, blogowanie i wspólne osiągnięcia. Myślę, że ci którzy są zainteresowani reportażem o nas, powinni włączyć radio o 13.30 w niedzielę.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Step by Step


Krok za krokiem pojawia się baner z adresem naszej strony na ścianie frontowej świetlicy. Niby prosta rzecz, a wymaga czasu, ale najważniejsze sprawą jest współpracy wielu ludzi. I o to chodzi, aby zrobić to razem siłami Węgorzewa.
I tak w kolejności: - Mariusz (gruntowanie i szpachlowanie ściany), Krzysiek wraz ze mną (szlifowanie i malowanie podkładu), Arek (projekt), Henryk (szablony i malowanie liter), a jeszcze ktoś dostarczył rusztowania, ktoś je zmontował, ktoś dał deski na platformę ...

A to jeszcze nie koniec, teraz pora na Huberta, który zrobi coś ekstra.