poniedziałek, 14 marca 2011
Szlifowanie lidovek
Dzis nietypowo spotkaliśmy się na próbie w poniedziałek, aby podszlifować cztery utwory, które mamy zamiar nagrać. Czas już dojrzał bowiem do tego, żeby "Złoty Dukat" zaprezentował coś nowego w Radiu Koszalin. I choć nasze nagranie "Na Orave dobre" świetnie sobie radzi na Ludowej Liście Przebojów (od debiutu w listopadzie, 8 razy było notowane na pierwszym miejscu !!), to pora na nową lidovkę, pora na nowy hit!
niedziela, 13 marca 2011
Konfitury z płatków róży
Pogoda sprzyja podróżowaniu i kolekcjonowaniu doznań. Jedziemy spojrzeć na morze.
A po spacerze warto odpocząć. I choć jest coraz więcej lokali w Kołobrzegu, to jednak nie oznacza to, że wraz z ich ilością rośnie jakość parzonej kawy. Wciąż trzeba szczęścia, aby znaleźć miejsce z klimatem, gdzie można posiedzieć i posłuchać muzyki jak ze "Siesty" Kydryńskiego.
My znaleźliśmy takie miejsce nieopodal kołobrzeskiej bazyliki, gdzie kawa smakuje tak jak kawa, ciasto nie udaje ciasta, a konfitury są z płatków róży...
piątek, 11 marca 2011
Ławeczka i gościniec
Marzyła mi się ławka przy drodze, na której każdy mógłby przysiąść latem w cieniu węgorzewskich lip. Dobrze jest tak zatrzymać się na chwilę i popatrzeć na wiejski gościniec.
I oto proszę już jest. Pan Franek Miśkowiec obiecał na jesieni, że zrobi i zrobił.
Cenię ludzi którzy dotrzymują słowa i którzy potrafią dać coś od siebie innym.
Dzięki Panie Franku!
czwartek, 10 marca 2011
Węgorzewskie archiwum X
Jest taki film Michelangelo Antonioniego, nazywa się "Powiększenie". Fotograf robi banalne zdjęcie. Nie wie, że w tle wśród drzew ktoś dokonuje morderstwa. Dopiero w ciemni fotograficznej, gdy powiększa negatyw, dostrzega postacie o których nic nie wiedział.
Tomek odwalił kawał dobrej roboty, bo udało mu się wydobyć ze zdjęcia, które opisywałem 21 lutego, cień postać którą złapał przypadkowo obiektyw. To niezwykła sprawa móc odkryć szczegół, którego od 1945 r nikt nie zauważył.
Za dwójką polskich żołnierzy stoi na drodze w tle, chłopiec w charkterystycznych spodniach na szelkach. Jedną rękę trzyma na trzonku kija lub kierownicy (hulajnogi?), drugą podpiera głowę.
Ubiór i miejsce wskazują na niemieckiego chłopca.
Móc spojrzeć z 2011 r wstecz, tak aby zobaczyć te szczegóły wiejskiej drogi, to tak jakby cofnąć się na moment w czasie do 1945 r.
niedziela, 6 marca 2011
Kościernica - resztki fortuny
Kościernica leży tuż za granicą gminy Sianów i trudno mi zrozumieć, dlaczego po podziale administarcyjnym została włączona do gminy Polanów? Masę rzeczy łączy mieszkańców przecież ze Szczeglinem. Dzieci chodzą tam do szkoły i do szczeglińskiej parafii należą też wierni z tej miejscowości.
Z Węgorzewa to tylko 10 min samochodem i warto przejechać się tam właśnie na przedwiośniu. Teraz zanim pojawią się liście, jest czas, gdy można dostrzec jak biegły stare parkowe aleje...
Pałac w Kościernicy nie przeżył eksperymentu jakim był socjalistyczne PGR-y i dziś trudno uwierzyć, że z tego potężnego pałacu, do którego należał majątek liczący 2660 ha, nie zostało NIC.
Do pałacu przylegał park dworski, w którym znajdują się tajemnicze ruiny.
Ta budowla, to wybudowane w stylu neoromańskim mauzoleum właścicieli majątku. Obiekt ten pomimo dewastacji, wciąż robi olbrzymie wrażenie, dzięki pięknym zdobieniom z kamienia i glazurowanej zielonej cegły.
We wnętrzu nie ma już nic, nie zachował się żaden ślad po właścicielach pałacu, ale wciąż resztkami sił drewniane belki podpierają pozostałości dachu.
Na jego szczycie dumnie trwa piękny stalowy krzyż. Ostatni element z fortuny Rodziny von Drosedow w Kościernicy.
Z Węgorzewa to tylko 10 min samochodem i warto przejechać się tam właśnie na przedwiośniu. Teraz zanim pojawią się liście, jest czas, gdy można dostrzec jak biegły stare parkowe aleje...
Pałac w Kościernicy nie przeżył eksperymentu jakim był socjalistyczne PGR-y i dziś trudno uwierzyć, że z tego potężnego pałacu, do którego należał majątek liczący 2660 ha, nie zostało NIC.
Do pałacu przylegał park dworski, w którym znajdują się tajemnicze ruiny.
Ta budowla, to wybudowane w stylu neoromańskim mauzoleum właścicieli majątku. Obiekt ten pomimo dewastacji, wciąż robi olbrzymie wrażenie, dzięki pięknym zdobieniom z kamienia i glazurowanej zielonej cegły.
We wnętrzu nie ma już nic, nie zachował się żaden ślad po właścicielach pałacu, ale wciąż resztkami sił drewniane belki podpierają pozostałości dachu.
Na jego szczycie dumnie trwa piękny stalowy krzyż. Ostatni element z fortuny Rodziny von Drosedow w Kościernicy.
piątek, 4 marca 2011
Słowa Króla
Byliśmy na oskarowym "Jak zostać królem".
Sorry, pisałem recenzję 2 godziny i szlag ją trafił, bo jej nie zapisałem !!!
Nie mam siły jej odtworzyć, stać mnie tylko na mały cytat:
"Bądzcie spokojni, niezłomni i zjednoczeni" to słowa Jerzego VI, które wygłosił "na żywo" w angielskim radiu 4-go września 1939 roku. Słuchał ich w napięciu cały świat i tylko nieliczni wiedzieli, że Król nie potrafi się płynnie wysłowić, bo się jąka.
A przecież w radiu nie ma miejsca na potknięcia językowe i to jeszcze w czasie wojny !!
Polecam. To dobre kino, które można zobaczyć w koszalińskim "Kryterium"
Sorry, pisałem recenzję 2 godziny i szlag ją trafił, bo jej nie zapisałem !!!
Nie mam siły jej odtworzyć, stać mnie tylko na mały cytat:
"Bądzcie spokojni, niezłomni i zjednoczeni" to słowa Jerzego VI, które wygłosił "na żywo" w angielskim radiu 4-go września 1939 roku. Słuchał ich w napięciu cały świat i tylko nieliczni wiedzieli, że Król nie potrafi się płynnie wysłowić, bo się jąka.
A przecież w radiu nie ma miejsca na potknięcia językowe i to jeszcze w czasie wojny !!
Polecam. To dobre kino, które można zobaczyć w koszalińskim "Kryterium"
czwartek, 3 marca 2011
"Szli na zachód osadnicy"
Dopiero, gdy siadam do komputera, aby zdać relację z dzisiejszej imprezy, przypominam sobie tę piosenkę, z festiwalu żołnierskiego w Kołobrzegu. Kto to jeszcze pamięta ?
"Szli na zachód osadnicy, szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy,
karabiny i rusznice powiesili w cieniu drzew"
Ot taki propagandowy szlagierek, wpadający w ucho, bo jeśli już sobie ktoś to odświeży w głowie, to i muzyka tej piosenki przypomina się szybko.
Mieliśmy dziś występ w gimnazjum sianowskim z okazji Dnia Osadnika, który obchodzony jest w Sianowie 3 marca. Zaśpiewaliśmy tam trzy nasze fajne kawałki, ale akustyka w potężnej sali gimnastycznej, z blaszanym dachem jest fatalna. Nie wiem więc jak to wypadło, bo ja sam ledwo słyszałem osoby obok. Ale było warto zanurzyć się na moment w ten świat: stare czarnobiałe zdjęcia, wyblakłe dokumenty, przedwojenne mapy, banknoty, rozkłady jazdy. Świat który budził emocje i wielkie nadzieje dla tych, którzy przybyli na Pomorze w 1945...46...47 roku. Wtedy te podziały na to co polskie i co niemieckie, były ostre jak brzytwa. Teraz pamiątki po pierwszych polskich osadnikach i po ostatnich niemieckich mieszkańcach sąsiadują z sobą i nikogo to nie dziwi.
Tak powoli zasklepia się historia na naszych oczach.
niedziela, 27 lutego 2011
Włóczykij w Gryfinie
Właśnie wróciliśmy z Beatą z Festiwalu Miejsc i Podróży - "Włóczykij". Od 5 lat odbywa się on w podszczecińskim Gryfinie tuż przy granicy z Niemcami.
Spośród pięciu prezentacji, które obejrzeliśmy, największe wrażenie na nas zrobił projekt: "9 krajów, 6 miesięcy, 1 dziecko". Anna (Polka) i jej mąż Thomas (Niemiec) wyruszyli samochodem w podróż, gdy ich córka Hania skończyła 6 miesięcy !
Dojechali z Berlina do Morza Kaspijskiego (i z powrotem), podróżując przez 9 krajów małym busem z córką która nie potrafiła jeszcze ani mówić, ani chodzić !! (na zdjęciu powyżej autorzy z córką) - a tutaj link do ich strony:
http://thefamilywithoutborders.com/rodzina-bez-granic/
piątek, 25 lutego 2011
Szczeglino po Iwięcinie
Odbyła się dziś bardzo ważna sesja Rady Miejskiej w Sianowie. Radni przegłosowali uchwałę o likwidacji Szkoły Podstawowej w Iwięcinie, z zastrzeżeniem, że likwidacja zostanie zawieszona jeżeli do 10 maja prowadzenie szkoły zostanie przejęte przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Iwięcino.
Oznacza to, że szkoła zamiast szkoły gminnej stanie się szkołą społeczną i tylko pod takim warunkiem od 1 września będzie mogła funkcjonować.
Szkoła Podstawowa w Szczeglinie też była brana pod uwagę do likwidacji. Zdecydowano się jednak dać jej rok czasu, tak aby mogło powstać stowarzyszenie. Mówił o tym na sesji radny J.Grzybowski, a dziś dowiedziała się o tym również dyrektor szkoły D. Rabsztyn-Dudek.
Jak powiedział radny Raczyński z Iwięcina: "To środowisko jakoś sobie radzi, bo w Iwięcinie, Rzepkowie, Wierciszewie i Bielkowie mieszkają ludzie zaradni"
I moim zdaniem jest to prawda, a dowodem na to powstałe Stowarzyszenie Ziemi Wierciszewskiej oraz Zespół Ludowy, a także działające już od lat podobne Stowarzyszenie w Iwięcinie, które integruje mieszkańców w prowadzeniu tematycznej Wioski Końca Świata. Sa tam też inne struktury, takie jak Ochotnicza Straż Pożarna i aktywna Rada Parafialna, która ratowała z powodzeniem zabytkowy kościół. Nie bez znaczenia jest też doświadczenie dyrektora W.Zimnowłodzkiego, w pisaniu projektów i pozyskiwaniu środków pozabudżetowych dla swojej szkoły.
Iwięcino jest więc gotowe i pewnie im się uda, bo od lat pracują i mają efekty w integracji ludzi na najniższym poziomie.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Zagadka z lata 1945
Trafiło w moje ręce niezwykłe zdjęcie. Przedstawia ono dwóch żołnierzy z rowerami. Zdjęcie jest nie podpisane na odwrocie i znam tylko nazwisko stojącego z prawej strony żołnierza. Od Bogusi wiem, że to Jan Bartecki jej dziadek.
Spróbujmy poszukać innych szczegółów, które opowiedzą nam więcej, podedukujmy.......
- Wiem (z książki), że Jan Bartecki był ułanem Warszawskiej Dywizji Kawalerii (potwierdzają to charakterystyczne oficerki na nogach)
- żołnierze są w letnich mundurach i nie jest to 1944 r ( bo wtedy toczyły się walki na przedpolu Warszawy), tylko lato 1945, czyli po kapitulacji Niemiec. Latem 1946 byli już raczej zdemobilizowani.
- od czerwca do listopada trzeci szwadron w którym służył Jan Bartecki, został rozlokowany w Węgorzewie.
- zdjęcie zostało zrobione przy wiejskiej drodze, obsadzonej lipami (mają one odrosty przy ziemi - jak to widać w prawym dolnym rogu).
- droga jest brukowana (jeszcze przez długi czas po wojnie w Węgorzewie był tylko bruk).
- rowery są "wypasione" - mają porządne lampy i wyglądają na zdobyczne poniemieckie.
Mam wrażenie, że na zdjęciu jest ..... jeszcze KTOŚ.
Jeśli powiększy się zdjęcie, to widać, że żołnierz z lewej trzyma rower i w tle za jego lewą ręką na drodze majaczy jakaś postać koło drzewa. Jest niewysoka, wygląda jak chłopiec lub staruszka, podpierająca się kijem.
Jeśli to prawda, to fotograf uchwycił przypadkowo kogoś z niemieckich mieszkańców tych terenów.
sobota, 19 lutego 2011
Prikaz - nakaz
W lutym sołtys dostaje z gminy prikaz i zamienia się w doręczyciela z plikiem nakazów podatkowych. Powinny one dotrzeć do końca miesiąca, do każdej osoby, która posiada dom lub ziemię na terenie sołectwa. To roczne wyliczenie podatku stanowi ważne źródło dochodów gminy.
Właśnie zacząłem dziś obchodzenie Węgorzewa i w praktyce muszę zajść do każdego domu. Potrzeba na to kilka dni. Daję sobie czas do środy.
Przy tej okazji sołeckiego kolędowania mam możliwość porozmawiać o tym i owym.
Każdy ma swoją opowieść.
Nawet jak nie mówi nic.
Właśnie zacząłem dziś obchodzenie Węgorzewa i w praktyce muszę zajść do każdego domu. Potrzeba na to kilka dni. Daję sobie czas do środy.
Przy tej okazji sołeckiego kolędowania mam możliwość porozmawiać o tym i owym.
Każdy ma swoją opowieść.
Nawet jak nie mówi nic.
środa, 16 lutego 2011
W Węgorzewie o Warszawie
Wyskoczyłem dziś do Koszalina załatwić kilka spraw. Szybko się sprawiłem i starczyło jeszcze czasu, aby wstąpić do Centrum Kultury CK105 (swoja drogą szkoda, że tak tam trudno się parkuje, bo ogranicza to swobodny dostęp).
Od wczoraj w głównym holu CK105 można oglądać wystawę obrazów Henryka Maciejewskiego z Węgorzewa. To jego trzecia wystawa i przedstawia "Motywy Warszawskie" (poprzednie: "Dwory i chaty polskie"-2009 oraz "Malowniczy Koszalin"- 2010).
Tak więc Pan Henryk maluje sobie Warszawę siedząc w Węgorzewie i świetnie mu to wychodzi (choć ze sztalugami po Warszawie nie chodzi). Akurat mnie to nie dziwi, bo jak ktoś chce to szuka sposobu, a jak ktoś nie chce to szuka powodu.
niedziela, 13 lutego 2011
Maszkowo nieznane
Przez Maszkowo do Koszalina jeździ każdy z nas, ale do Maszkowa można dostać się też żółtym szlakiem rowerowym, o czym już nie każdy wie. Szlak ten to "Trakt Rybogryfa", którym od leśniczówki w Węgorzewie można dostać się do kolonii Maszkowo. Przechodzi on przez jedyny most na rzece Unieść między Sianowem a drogą Koszalin - Polanów.
Na drugim brzegu po dotarciu do ostatnich zabudowań szlak skręca w prawo i dociera do Szkółki Leśnej Maszkowo. Na jej zapleczu powstał ciekawy zbiornik retencyjny i miejsce do rekreacji położone tuż przy rzece.
Ma ono służyć kajakarzom i leśnikom, ale jak widać można też do niego dotrzeć pieszo, co gorąco polecam.
sobota, 12 lutego 2011
Zjawisko - Katarzyna Groniec
Cztery lata temu pod wrażeniem koszalińskiego koncertu Katarzyny Groniec, przyrzekłem sobie, że zawsze pójdę na jej koncert, gdy tylko będzie znów w pobliżu.
Właśnie wróciłem z jej koncertu, który odbył się w Kołobrzegu i jestem znów pod wrażeniem. Trudno napisać recenzję , bo też trudno ją do kogokolwiek w Polsce porównywać. Nie sposób zrozumieć ten fenomen, jeśli się nie uczestniczy na żywo w spektaklu, który tworzy na scenie, gdy śpiewa. Ma potężny talent, dzięki któremu mogłaby wybrać dowolny rodzaj muzyki. Jestem też pewien, że gdyby urodziła się w Anglii lub Stanach, zrobiłaby karierę światową.
Wyszła boso na scenę, ubrana na czarno, bez makijażu....
Czerwony sześcian na środku i trzech muzyków wtopionych w ciemne tło.
A ja wciąż nie mogę uwolnić się od wrażenia, że oprócz niej pojawiło się tam kilkanaście innych osób, których jak magik potrafiła wyczarować z czerwonego pudełka.
środa, 9 lutego 2011
Ułani z Węgorzewa
Dostałem dziś od Tadeusza Oczkowskiego książkę "Ludzie, ziemia morze" wydaną w 1965 r. Jest to zbiór reportaży z których pierwszy poświęcony jest, a jakże Węgorzewu!
"Zniszczona, od wojny chyba nie naprawiana droga, przepycha się wśród porosłych lasem pagórków do samego Węgorzewa. Wioska tonie w zieleni sadów - wszędzie panuje czystość, porządek i jakiś wielki spokój, nadający tej miejscowości osobliwy urok. Zgiełkliwy rytm miejskiego życia, mrówcza krzątanina i hałas motorów nie docierają tu wcale - jak gdyby wsiąkły w gęstwinę otaczających ten skrawek świata lasów. W jednej z zagród przylegających do niewielkiego stawu mieszka dawny ułan, dziś osadnik wojskowy Stanisław Daczewski."
Jak wynika z lektury, tych ułanów było jeszcze kilku: Bartłomiej Pałubiak, Stanisław Oczkowski, Zamojda, Nożyński, Miszczota. Służyli oni w Warszawskiej Dywizji Kawalerii, która po zakończeniu działań wojennych została w czerwcu 1945 r skierowana do Koszalina. Poszczególne szwadrony zostały rozkwaterowane w okolicy i tak drugi szwadron trzeciego pułku ułanów trafił do Węgorzewa. I zabrał się za....żniwa. Dotrwali u nas do listopada 1945, gdy wojsko przegrupowano w rejon Gryfic. Po demobilizacji jednak część z nich nie miała po co wracać do siebie za Bug i przypomnieli sobie o miejscowości, w której spędzili pierwsze powojenne lato.
Trzymam w ręce dokument wystawiony przez Ministerstwo Ziem Odzyskanych 13 listopada 1947, to "Akt nadania" gospodarstwa rolnego w Węgorzewie. Ułanem który je dostał, był Stanisław Oczkowski.
Dziś rozmawiałem z jego żoną Anielą Oczkowską i choć ma 88 lat, to świetnie pamięta ułanów z Węgorzewa.
wtorek, 8 lutego 2011
Zakodowana wichura
Okrutnie dziś wiało w Węgorzewie i przez długi czas nie było prądu, ale takie są "zalety" mieszkania na Pomorzu.
Czas wypłukuje z naszej pamięci głosy i twarze ludzi, których znaliśmy kilkanaście lat temu. Przychodzą nowe wrażenia i zapominany ich. Ale czasami nagle pojawia się jakiś bodziec i pamięć przywołuje tego kogoś.
Dziś przypomniało mi się pewna znajoma, która na takie wichury miała swoje powiedzonko: "Łeb koniowi urywa".
Czas wypłukuje z naszej pamięci głosy i twarze ludzi, których znaliśmy kilkanaście lat temu. Przychodzą nowe wrażenia i zapominany ich. Ale czasami nagle pojawia się jakiś bodziec i pamięć przywołuje tego kogoś.
Dziś przypomniało mi się pewna znajoma, która na takie wichury miała swoje powiedzonko: "Łeb koniowi urywa".
niedziela, 6 lutego 2011
"Leśna przygoda"
Niedzielne ocieplenie sprowokowało mnie, aby wybrać się z Brunem do tej wioski, która znikła na północ od Węgorzewa. Jej centrum musiało być tu na rostaju dróg, gdzie dziś stoi drogowskaz trasy do nord walkingu. Projekt pod nazwą "Leśna przygoda" prowadzi z Sianowa przez jezioro Topiele do Szczeglina.Warto wybrać się na tę trasę z Sianowa, aby przynajmniej dojść do tego drogowskazu. Droga do punktu widokowego nad j. Topiel jest tego warta.
piątek, 4 lutego 2011
Rozszabrowane Węgorzewo-Bis
Wpadła mi w ręce polska mapa z 1956 r, o której dawno już zapomniałem. Jest dokładna 1:100000 i pewnie w czasach "zimnej wojny" to wystarczyło by pojawił się na niej napis: "Tylko do użytku służbowego - tajne".
Z perspektywy roku 2011 najciekawsze jest to, co można zobaczyć w lasach na północ od Węgorzewa. Zaznaczone jest na niej około 30 gospodarstw, które tworzą rozproszoną wioskę. Sęk w tym, że obecnie nie ma tam już nic. Domy i zabudowania zniknęły. Choć przetrwały wojnę nie naruszone.
Jadąc tamtymi drogami wiosną, nagle można zobaczyć kwitnący w środku lasu piękny bez. I choć nie widać nawet fundamentów, to można domyśleć się, że tu stał gdzieś dom. Szabrownicy zdemontowli wszystko, co miało jakąś wartość, nie zostało po osadzie prawie nic. Choć podobno stały tam piękne nowe budynki i była ponoć nawet szkoła.
Osada znikła i można by pomyśleć, że to wszystko nie zdarzyło się naprawdę, gdyby nie zapach bzu ...
środa, 2 lutego 2011
Atlantyk pokonany !!!
Zanim trafi jutro ten news do gazet, dziś wrzucam go z olbrzymią przyjemnością do bloga:
Kajakarz z Polic, Olek Doba dopłynął dziś ok.18- tej do Brazylii po przepłynięciu 5,5 tys kilometrów w ciągu 99 dni samotnego rejsu !!!
Pisałem już o Olku i dawałem link do strony z jego rejsem z Afryki do Ameryki, ale może jeszcze raz go przypomnę:
http://www.aleksanderdoba.pl/
Tak sobie piszę Olek i Olek, bo się zanamy, a to może być dość mylące, bo chodzi o mężczyznę, który skończył....65 lat!
Niesamowite jest właśnie to, że dokonał tego w tym wieku !
Po prostu wiedział czego chce i poszedł za swoimi marzeniami, nie oglądając się na swoją generację.
Kajakarz z Polic, Olek Doba dopłynął dziś ok.18- tej do Brazylii po przepłynięciu 5,5 tys kilometrów w ciągu 99 dni samotnego rejsu !!!
Pisałem już o Olku i dawałem link do strony z jego rejsem z Afryki do Ameryki, ale może jeszcze raz go przypomnę:
http://www.aleksanderdoba.pl/
Tak sobie piszę Olek i Olek, bo się zanamy, a to może być dość mylące, bo chodzi o mężczyznę, który skończył....65 lat!
Niesamowite jest właśnie to, że dokonał tego w tym wieku !
Po prostu wiedział czego chce i poszedł za swoimi marzeniami, nie oglądając się na swoją generację.
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Včera bola nedeľa
Wczoraj była niedziela i "Złoty Dukat" znów był na pierwszym miejscu w Radiu Koszalin na Ludowej Liście Przebojów. W ciągu ostatnich dzisięciu notowani jesteśmy wciąż w pierwszej trójce i pięć razy byliśmy pierwsi !!
A tu nówka nagranie + film, specjalnie dla naszych sympatyków z ostatniej próby zespołu:
http://www.youtube.com/watch?v=ulTPvEs5qmE
Specjalnie czekałem do poniedziałku, aby wgrać tę piosenkę naszego zespołu.
Dlaczego właśnie dziś?.... no bo wczoraj była niedziela czyli "Včera bola nedeľa"
piątek, 28 stycznia 2011
O czym marzą Francuzi?
Istnieje świat zaszczytów niedościgły dla zwykłego śmiertelnika. Zarezerwowany dla nielicznych. Pełen tajemniczych nazw, które w niektórych krajach wymawiane są z czcią i zachwytem:
"Order Lwa Białego"(Czechy), "Wielce Zaszczytny Order Łaźni"(Wielka Brytania), "Order Narodowy Krzyża Południa"(Brazylia), "Order Lwa Niderlandzkiego'"(Holandia), "Wielka Wstęga Najwyższego Orderu Chryzantemy" (Japonia), "Wielce Znamienity Order Św. Michała i Św. Jerzego" (Wielka Brytania), "Order Białej Róży Finlandii", "Order Orła Białego"( na zdjęciu).
Rzadko kiedy zdarza się, aby występowały obok siebie w jednym miejscu...
Aż tu nagle w zasięgu ręki, w niedalekim ......prezydenckim Białogardzie. Tam właśnie natrafiłem dziś na wystawę: "Ordery i odznaczenia Aleksandra Kwaśniewskiego".
Sala wystawowa jest pusta, nikt tu nie zagląda, ludzie mijają budynek jak gdyby nigdy nic. A przecież mogą popatrzeć z odległości 5 cm na Order Legii Honorowej, który jest przedmiotem westchnień setek tysięcy Francuzów.
A może ordery tak jak niektórzy ludzie, zabłysną na kilka minut w mediach, a potem nikt ich już nie ogląda ?
"Order Lwa Białego"(Czechy), "Wielce Zaszczytny Order Łaźni"(Wielka Brytania), "Order Narodowy Krzyża Południa"(Brazylia), "Order Lwa Niderlandzkiego'"(Holandia), "Wielka Wstęga Najwyższego Orderu Chryzantemy" (Japonia), "Wielce Znamienity Order Św. Michała i Św. Jerzego" (Wielka Brytania), "Order Białej Róży Finlandii", "Order Orła Białego"( na zdjęciu).
Rzadko kiedy zdarza się, aby występowały obok siebie w jednym miejscu...
Aż tu nagle w zasięgu ręki, w niedalekim ......prezydenckim Białogardzie. Tam właśnie natrafiłem dziś na wystawę: "Ordery i odznaczenia Aleksandra Kwaśniewskiego".
Sala wystawowa jest pusta, nikt tu nie zagląda, ludzie mijają budynek jak gdyby nigdy nic. A przecież mogą popatrzeć z odległości 5 cm na Order Legii Honorowej, który jest przedmiotem westchnień setek tysięcy Francuzów.
A może ordery tak jak niektórzy ludzie, zabłysną na kilka minut w mediach, a potem nikt ich już nie ogląda ?
czwartek, 27 stycznia 2011
Kajakiem do Waszyngtonu
Miesiąc temu (25.12) pisałem o wyprawie kajakowej Olka Doby przez Atlantyk i oczywiście staram się śledzić jego postępy na bieżąco. Jest coraz bliżej Brazylii i jak dobrze powieje to może dopłynąć już w przyszłym tygodniu do cele. Dla zainteresowanych jeszcze raz link do jego strony:
http://www.aleksanderdoba.pl/
Ale dziś dotarła do mnie niespodziewana informacja, że po wylądowaniu ma zamiar płynąć dalej ?!
Olek chce po dwutygodniowym odpoczynku znów wsiąść do kajaka i popłynąć z Brazylii na północ przez Antyle i Barbados do Waszyngtonu, czyli dodatkowe 6000 kilometrów na morzu !!
Jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia....a morskie powietrze go zaostrza.
Brawo Olek !!
http://www.aleksanderdoba.pl/
Ale dziś dotarła do mnie niespodziewana informacja, że po wylądowaniu ma zamiar płynąć dalej ?!
Olek chce po dwutygodniowym odpoczynku znów wsiąść do kajaka i popłynąć z Brazylii na północ przez Antyle i Barbados do Waszyngtonu, czyli dodatkowe 6000 kilometrów na morzu !!
Jak to mówią: apetyt rośnie w miarę jedzenia....a morskie powietrze go zaostrza.
Brawo Olek !!
wtorek, 25 stycznia 2011
Kołobrzeg bez kompleksów
Przez ostatnie trzy dni byliśmy w Kołobrzegu i z tej perspektywy muszę stwierdzić, że miasto rozwija się coraz lepiej. Widać inwestycje w nowe apartamentowce, promenady, kawiarnie i restauracje. Widać, że gospodarze miasta mają pomysł na Kołobrzeg. Wiedzą jak ma wyglądać za 10-15 lat i konsekwentnie idą w tym kierunku.
Odkryciem dzisiejszego dnia było dla mnie supernowoczesne Regionalne Centrum Kultury. Budynek świetnie wkomponowany w otaczającą zieleń, otwarty na gości z każdej strony, funkcjonalny i pełen światła.
Kołobrzeg zdecydowanie nie ma kompleksu większego Koszalina, który po utracie statusu wojewódzkiego, nie bardzo wie jak się odnaleźć.
czwartek, 20 stycznia 2011
Papierek lakmusowy
Umówiłem się dziś na spotkanie z nowym zastępcą burmistrza Marcinem Posmykiem, aby porozmawiać o tym jak podnieść poziom wsparcia dla zespołów ludowych. Odbyliśmy długą i szczerą rozmowę, w której przekazałem moje dwuletnie doświadczenia w tzw. kulturze ludowej.
Problem nie wydaje się być może poważny, bo dotyczy raptem "Bursztynów" z Sianowa i "Złotego Dukata" z Węgorzewa. Tylko, że oznacza to ostatnie miejsce na osiem gmin powiatu koszalińskiego, jeśli chodzi o posiadane zespoły w stosunku do ilości mieszkańców. I dlatego warto zadbać o to co mamy, aby zacząć gonić peleton, który nam już odjechał.
Jak by to bardziej przystępnie wyjaśnić?
Zespół ludowy jest widocznym wyrazem integracji na najniższym poziomie ludzi z pasją, takim swoistym papierkiem lakmusowym. W tych miejscowościach, gdzie działają zespoły inaczej też działąją świetlice wiejskie. Jest to w zasadzie jedyny sposób, na zaktywizowanie tej generacji ludzi na wsi, którzy już nie są młodzieżą grającą na komputerze. No bo co możemy zaproponować dojrzałym ludziom w te długie jesienno - zimowe wieczory ? Wiejskie festyny, są fajne, ale zdarzają się tylko raz lub dwa razy do roku.
I co potem ?
Warto sobie uświadomić, co tak naprawdę oznacza "Odnowa Wsi"? Czy chodzi w niej przede wszystkim o wypolbrukowanie naszych wsi, czy też o odnowę wspólnoty między ludźmi ?
środa, 19 stycznia 2011
WSI - donosi
WSI czyli Wioskowe Służby Informmacyjne ustaliły, że:
- po pierwsze: od stycznia zmieniły się godziny otwarcia świetlicy wiejskiej i biblioteki. Są one czynne od wtorku do piątku w godz.12.00 - 20.00 i w sobotę od godz.10.00 do 18.00. W poniedziałek nieczynne !
- po drugie: jutro, czyli w czwartek będzie można posłuchać w Radiu Koszalin audycji, o naszym wyjeździe z Michałem po odbiór nagrody do Warszawy. Emisja będzie między 20.15 a 20.45.
- po trzecie: znany jest już termin wyborów sołeckich. Zebranie Wiejskie odbędzie się w świetlicy 21 marca w poniedziałek o godz. 19.00.
Więcej danych nasz nasłuch nie zdołał jeszcze przechwycić....
- po pierwsze: od stycznia zmieniły się godziny otwarcia świetlicy wiejskiej i biblioteki. Są one czynne od wtorku do piątku w godz.12.00 - 20.00 i w sobotę od godz.10.00 do 18.00. W poniedziałek nieczynne !
- po drugie: jutro, czyli w czwartek będzie można posłuchać w Radiu Koszalin audycji, o naszym wyjeździe z Michałem po odbiór nagrody do Warszawy. Emisja będzie między 20.15 a 20.45.
- po trzecie: znany jest już termin wyborów sołeckich. Zebranie Wiejskie odbędzie się w świetlicy 21 marca w poniedziałek o godz. 19.00.
Więcej danych nasz nasłuch nie zdołał jeszcze przechwycić....
sobota, 15 stycznia 2011
Na północ od Sudanu
Reflektory światowych stacji telewizyjnych wyłowiły z medialnych ciemności Sudan i nagle spryciarze z TVN 24 odkryli dla swych widzów wojnę i głód w Afryce. Starczyło im w niedzielę 2 minuty i 14 sekund, aby pokazać George'a Clooney'a wśród Sudańczyków i wyjaśnić problem konfliktu, w którym poniosło śmierć 2 miliony ludzi. A od 9 stycznia do dziś trwało niesłychane ważne referendum w Południowym Sudanie, dzięki któremu ma szansę powstać nowe państwo i zakończą się represje.
Największy kraj Afryki (7 razy większy od Polski), mający 42 miliony mieszkańców (prawie tyle co Ukraina) nie jest bohaterem na miarę naszych plazmowych telewizorów. Jeśli patrzymy w tamtą stronę planety, to ewentualnie, aby sprawdzić w TVN Meteo, jaka jest temperatura wody morskiej w Hurgadzie. I jak już dolecimy do tych egipskich hoteli i mamy total al inclusive, to nie pragniemy być świadomi, że trochę bardziej na południe 11 milionów Sudańczyków cierpi z powodu głodu i braku wody.
Po poniedziałkowym godzinnym programie w Religi TV, trafiłem na stronę o Sudanie:
http://www.pomocdlasudanu.pl
i na stronę Polskiej Akcji Humanitarnej, która buduje studnie w Sudanie
http://www.pah.org.pl/pomoc_humanitarna,misje_zagraniczne,misja_w_sudanie,456,artykuly_sudan.html
PAH twierdzi, że są tam miejsca w których jedna studnia przypada na 10 lub 15 tysięcy osób.Człowiekowi mieszkającemu w Europie trudno sobie wyobrazić taką sytuację w odniesieniu do siebie samego.
Czasami więc warto zrobić sobie małe ćwiczenie z wyobraźni:
- w całej gminie Sianów żyje 13 tysięcy mieszkańców i wyobraźmy sobie, że mają oni do dyspozycji jedną studnię - HORROR !!!
.
Największy kraj Afryki (7 razy większy od Polski), mający 42 miliony mieszkańców (prawie tyle co Ukraina) nie jest bohaterem na miarę naszych plazmowych telewizorów. Jeśli patrzymy w tamtą stronę planety, to ewentualnie, aby sprawdzić w TVN Meteo, jaka jest temperatura wody morskiej w Hurgadzie. I jak już dolecimy do tych egipskich hoteli i mamy total al inclusive, to nie pragniemy być świadomi, że trochę bardziej na południe 11 milionów Sudańczyków cierpi z powodu głodu i braku wody.
Po poniedziałkowym godzinnym programie w Religi TV, trafiłem na stronę o Sudanie:
http://www.pomocdlasudanu.pl
i na stronę Polskiej Akcji Humanitarnej, która buduje studnie w Sudanie
http://www.pah.org.pl/pomoc_humanitarna,misje_zagraniczne,misja_w_sudanie,456,artykuly_sudan.html
PAH twierdzi, że są tam miejsca w których jedna studnia przypada na 10 lub 15 tysięcy osób.Człowiekowi mieszkającemu w Europie trudno sobie wyobrazić taką sytuację w odniesieniu do siebie samego.
Czasami więc warto zrobić sobie małe ćwiczenie z wyobraźni:
- w całej gminie Sianów żyje 13 tysięcy mieszkańców i wyobraźmy sobie, że mają oni do dyspozycji jedną studnię - HORROR !!!
.
czwartek, 13 stycznia 2011
Webmajster w radiu
Obiecałem redaktor Joannie Lejtan, że zjawimy się w Radiu Koszalin, gdy nasza strona zostanie nagrodzona. A obiecałem to w ..... listopadzie, gdy wysyłałem nasze zgłoszenie do konkursu. Troszkę to trwało, ale najważniejsze, że miałem nosa!
Dziś wraz z Michałem nagrywaliśmy więc materiał, który był i o stronie, i o tym co ona znaczy dla Węgorzewa.
Teraz musimy poczekać na emisję, która powinna być niedługo.
wtorek, 11 stycznia 2011
Najlepsze witryny 2010
Myślę, że warto przedstawić także innych laureatów IV Konkursu na najlepsze witryny internetowe społeczności lokalnych "Europa w każdej gminie".
I miejsce - za Wirtualną Izbę Pamięci dla Stowarzyszenia "Młody Mołodycz" w Mołodyczu - woj.podkarpackie: http://www.izbapamieci.org.pl/
II miejsce - dla strony poświęconej Muzeum Wincentego Witosa w Wierzchosławicach -
woj.małopolskie: http://www.tpmw.pl/index.php?t=witos
III miejsce - dla nas, czyli strony sołectwa Węgorzewo Koszalińskie -
woj. zachodniopomorskie: http://www.aktywnewegorzewo.pl/
Dodatkowo przyznano trzy wyróżnienia:
- Gimnazjum Polskich Olimpijczyków w Ostrowite (woj.wielkopolskie), stronie o Kurpiach Zdzisława Bziukiewicza (woj.mazowieckie), Uniwersytetowi Trzeciego Wieku z Nowej Soli (woj.lubuskie).
Jak widać Węgorzewo jako jedyne zostało laureatem z Północnej Polski !!
A tutaj uzasadnienie werdyktu jury:
http://www.psl.pl/nowosci/spoleczne/poznalismy_najlepsze_strony_internetowe_spolecznosci_lokalnych/
sobota, 8 stycznia 2011
Gala w "Kongresowej"
Dziś zostaliśmy zaproszeni z Michałem do Warszawy, na rostrzygnięcie konkursu "Europa w każdej gminie"- na najlepszą stronę internetową na terenach wiejskich w Polsce. Organizatorem IV edycji tego konkursu jest PSL, który jest jego pomysłodawcą i fundatorem nagród. Ogłoszenie wyników odbyło się podczas uroczystego spotkania z samorządowcami, na które przybyło około 2 tysięcy osób z całej Polski.
Kiedyś nie tak łatwo było usiąść w pierwszy rzędzie w Sali Kongresowej, miało to w czasach minionego ustroju przez dziesięciolecia specjalne znaczenie. Teraz te miejsca przygotowano dla laureatów, co pozwoliło nam mieć swoje pięć minut, szczególnie, gdy zaczęto odczytywać werdykt...
Panie i Panowie !
strona internetowa Węgorzewa Koszalińskiego zdobyła .............. III MIEJSCE w Polsce !
Kiedyś nie tak łatwo było usiąść w pierwszy rzędzie w Sali Kongresowej, miało to w czasach minionego ustroju przez dziesięciolecia specjalne znaczenie. Teraz te miejsca przygotowano dla laureatów, co pozwoliło nam mieć swoje pięć minut, szczególnie, gdy zaczęto odczytywać werdykt...
Panie i Panowie !
strona internetowa Węgorzewa Koszalińskiego zdobyła .............. III MIEJSCE w Polsce !
piątek, 7 stycznia 2011
Moje trzy grosze
Każdy wydaje się być zadowolony, że znów mamy nowy dzień wolny w święto Trzech Króli (jak potocznie nazywa się Objawienie Pańskie przypadające na 6 grudnia). W gazetach i telewizji można zobaczyć relacje z barwnych procesji, które przeszły ulicami miast. Tak było i w Koszalinie, gdzie na czele wielotysięcznego pochodu jechali konno trzej królowie...
Wiem, że ten dzień do 1960 r był dniem wolnym w naszym kraju i ci którzy walczyli o jego przywrócenie kierowali się pobudkami religijnymi. Tylko, czy nie lepiej by było, aby ta energia została skierowana na wywalczenie dnia wolnego w Wielki Piątek ? Przecież to jest dzień dla każdego chrześcijanina najważniejszy w przygotowaniach do Wielkanocy. Dziwi mnie to, że potrafili dostrzec to Duńczycy, Austriacy, Finowie, Hiszpanie, Niemcy, Irlandczycy, Norwegowie, Portugalczycy, Słowacy, Anglicy i Szwajcarzy, a my nie.
Może gdybyśmy, zamiast K+M+B, pisali na naszych drzwiach C+M+B, to zrozumielibyśmy, że to nie o Kacpra, Melchiora i Baltazara chodzi w tym wszystkim.
środa, 5 stycznia 2011
Słońce i śnieg
Wczoraj, gdy chodziliśmy po Darłowie śladami Eryka, było pochmurnie, bez szans na obejrzenie zaćmienia słońca. A dziś po prostu bajka...
No i jak tu wytrzymać w domu? Ni jak się nie da!
Wychodzę więc z domu i od progu zakładam narty na nogi, i w drogę. A gdzie?
A tam gdzie ci się spodoba........może w prawo tym polem.........a może w lewo tym zboczem do lasu? Każdy kierunek możliwy, nie przeszkadza żadna miedza, wszystko równo zasypane śniegiem. Bez dróg i samochodów, bez głosów ludzi, tylko szmer nart na śniegu i słońce prosto w oczy.
wtorek, 4 stycznia 2011
Sarkofag Króla
Są tylko takie cztery miasta w Polsce, gdzie są pochowani królowie. Jakie to miasta ?
Wszyscy wiemy ze szkoły, że na Wawelu w Krakowie leżą polscy królowie wraz z małżonkami. Pewnie część z nas pomyśli też o Poznaniu, gdzie prawdo podobnie są groby pierwszych Piastów. No i może ktoś dorzuci Warszawę, ze względu na Zamek Królewski (gdzie jednak nie ma nikogo). W Warszawie jest pochowany tylko jeden i to ostatni polski król.
Tak więc mamy Kraków, Poznań, Warszawę, a czy czwartym miastem jest Gdańsk, Wrocław, Lublin albo może Szczecin lub Toruń ? To pytanie nadaje się do "Milionerów", bo jestem pewien, że mało kto potrafiłby zauważyć pułapkę w pytaniu, które przecież nie ogranicza się tylko do polskich królów....
Ten sarkofag z francuskiego białego piaskowca kryje szczątki Eryka Pomorskiego, który w latach 1397 -1439 był jednocześnie monarchą trzech królestw - Norwegii, Szwecji i Danii. W tym okresie w Polsce na tronie zasiadał Władysław Jagiełło, którego pochowano oczywiście na Wawelu.
A Eryk znany w Norwegii jako Eryk III, w Szwecji jako Eryk VII i w Danii jako Eryk XIII znalazł swoje miejsce w mieście, które przy dobrej pogodzie widać z wieży widokowej na naszej Chełmskiej Górze, w ...... Darłowie.
niedziela, 2 stycznia 2011
Uśmiech Tischnera
Są książki, które można przeczytać w jeden dzień, tylko po co ? Lepiej delektować się nimi jak najdłużej. Tak właśnie było z gawędami o księdzu Tischnerze - dawkowałem sobie tę lekturę przez cztery dni.
Moje osobiste odkrywanie Tischnera zaczęło się w 1996 r, gdy przeczytałem książkowy zapis jego rozmów o katechizmie z Jackiem Żakowskim. Czułem wtedy, że mówi o tym czego ja sam doświadczam, a nie potrafię wyrazić słowami. Miał niezwykły dar ujmowania trudnych rzeczy w kilku słowach, a to co mówił zapadało w serce. Łączył w sobie mądrość profesora filozofii, z radością górala z rodzinnej Łopusznej.
Do jego ulubionych opowieści należała historia, która najpewniej pochodziła z okresu stalinowskiego:
Pewnego razu do Łopusznej przyjechał agitator, żeby przekonywać ludzi, iż Boga nie ma. Gadał długo, podawał rozmaite argumenty i wydawało mu się, że zasiał wśród słuchaczy wątpliwości.
Kiedy przyszło do pytań, jeden z chłopów podniósł rękę. "Panie , pięknieście nam to wszystko opowiedzieli. Wygląda, że macie rację. Ale powiedźcie nam teraz: dlaczego nie ma gwoździ w spółdzielni ?"
Agitator, trochę zaskoczony, zaczął wyjaśniać, skąd się wzięły trudności z gwoździami. Szło mu coraz lepiej i znów wydawało mu się, że zebranych przekonał.
Wtedy wstał ten sam chłop i mówi: "Panie pięknieście nam to opwiedzieli. Wygląda, że macie rację. A teraz ja wam coś powiem: gwoździe w spółdzielni są !"
Moje osobiste odkrywanie Tischnera zaczęło się w 1996 r, gdy przeczytałem książkowy zapis jego rozmów o katechizmie z Jackiem Żakowskim. Czułem wtedy, że mówi o tym czego ja sam doświadczam, a nie potrafię wyrazić słowami. Miał niezwykły dar ujmowania trudnych rzeczy w kilku słowach, a to co mówił zapadało w serce. Łączył w sobie mądrość profesora filozofii, z radością górala z rodzinnej Łopusznej.
Do jego ulubionych opowieści należała historia, która najpewniej pochodziła z okresu stalinowskiego:
Pewnego razu do Łopusznej przyjechał agitator, żeby przekonywać ludzi, iż Boga nie ma. Gadał długo, podawał rozmaite argumenty i wydawało mu się, że zasiał wśród słuchaczy wątpliwości.
Kiedy przyszło do pytań, jeden z chłopów podniósł rękę. "Panie , pięknieście nam to wszystko opowiedzieli. Wygląda, że macie rację. Ale powiedźcie nam teraz: dlaczego nie ma gwoździ w spółdzielni ?"
Agitator, trochę zaskoczony, zaczął wyjaśniać, skąd się wzięły trudności z gwoździami. Szło mu coraz lepiej i znów wydawało mu się, że zebranych przekonał.
Wtedy wstał ten sam chłop i mówi: "Panie pięknieście nam to opwiedzieli. Wygląda, że macie rację. A teraz ja wam coś powiem: gwoździe w spółdzielni są !"
piątek, 31 grudnia 2010
Droga na szczyt
Byliśmy dziś na Chełmskiej Górze. Podejście zaśnieżonym lasem od Koszalina trwa ok. pół godziny. Po drodze spotkaliśmy może trzy osoby. I pomyśleć, że przed wojną ciągnęły tu tłumy koszalinian z nartami i sankami! Ja także jako dzieciak tam bywałem. Pamiętam, że działała na szczycie restauracja i aby dostać stolik i napić się gorącej herbaty, trzeba było poczekać w kolejce, takie było obłożenie!!
Obecnie z całego kompleksu pozostała tylko wieża widokowa i nieopodal niej wybudowana w 1990 r niewielka kaplica. Miejsce to ma obecnie w praktyce tylko funkcję religijną, a więc o żadnej herbacie, czy kawie nie ma mowy. A szkoda, bo gospoda na szczycie byłaby turystycznym magnesem dla tysięcy osób z Koszalina i okolicy, tak jak kiedyś.
Ale po co ja to właściwie piszę akurat sylwestrową porą?
Bo myślę sobie, że każde miejsce, podobnie jak każdy człowiek, ma swój potencjał i życzę wszystkim, aby w Nowym Roku potrafili go dostrzec i w pełni wykorzystać do rozwoju.
czwartek, 30 grudnia 2010
Magic
Mroźna noc po krótkim dniu to świetny moment, aby pooglądać to czego za dnia nie widać. Dopiero po zmierzchu domy naszych sąsiadów zaczynają świecić innym magicznym światłem. Z roku na rok dostrzegam ich coraz więcej, i zastanawiam się, czy nie warto pomyśleć o jakichś nagrodach za najlepsze dekoracje?
A za tegoroczny "magic moments" przesyłam w drodze rewanżu ten link:
http://www.youtube.com/watch?v=5sYx5b-YM7k
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Wiejska kolęda
Mieszkańcy Węgorzewo mają ten przywilej, że zawsze w pierwszy dzień po świętach przyjmują kolędę. Żyjąc w mieście, zawsze wyczuwałem pośpiech podczas takich wizyt. I dopiero teraz tu na wsi doświadczam, że kolęda może mieć inny rytm.
niedziela, 26 grudnia 2010
U sąsiadów zza miedzy
Warto od czasu do czasu odświeżyć spojrzenie i pojechać do innej parafii. My jeździmy co pewien czas do naszych sąsiadów zza miedzy - do Szczeglina. Te cztery kilomerty (czyli 10 minut samochodem) jakie nas dzielą, nie są przeszkodą, gdy ma się ochotę, zobaczyć piękny świąteczny wystrój lub wysłuchać dobrego kazania. A jeśli się lubi śpiewać kolędy, to nie ma nic lepszego niż akompaniament starych organów!
sobota, 25 grudnia 2010
Na środku Atlantyku
Ten sympatyczny brodacz obok mnie to Olek Doba. Poznaliśmy się kilkanaście lat temu w Szklarskiej Porębie, podczas akademickich mistrzostwa w kajakarstwie górskim. Od tej pory spotykamy się co pewien czas na "Kolosach" w Gdyni i obserwuję jak z roku na rok rozszerza swą eksplorację na nowe akweny. W 2000 roku został najlepszym polskim kajakarzem morskim, po samotnym przepłynięciu z podszczecińskich Polic do Narwiku w Norwegii. W 2009 roku dorzucił do tego opłynięcie kajakiem Bajkału na Syberii.
Tegoroczne święta są jednak dla niego niezwykłe, bo spędza je w kajaku płynąc z Afryki do Ameryki!!
Od 26 października, czyli od dwóch miesięcy wiosłuje samotnie przez Atlantyk. Kontaktuje się co pewien czas z rodziną za pomocą telefonu satelitarnego i SMS-ów. To za ich pośrednictwem bieżące wiadomości i satelitarna mapa z jego aktualna pozycją są zamieszczane na stronie internetowej wyprawy:
http://www.aleksanderdoba.pl/
Wiem, że pomysł tego rejsu chodził mu po głowie od dobrych kilku lat i mimo pierwszych porażek konsekwentnie dążył do celu. Zakładał, że po 3 miesiącach, pod koniec stycznia powinien dotrzeć do Brazylii. Gdy mu się uda, będzie pierwszym Polakiem, który kajakiem przepłynął Atlantyk i wyczyn ten będzie można śmiało porównać ze zdobyciem Bieguna Północnego przez Marka Kamińskiego.
piątek, 24 grudnia 2010
Szopka w Węgorzewie
Jak co roku w węgorzewskim kościele stanęłą szopka i ci którzy przyjdą dziś na pasterkę, bedą mogli spojrzeć nie tylko w głąb niej, ale też ,jeśli zechcą, w głąb siebie...
czwartek, 23 grudnia 2010
Szklanka i łańcuchy
Gdy wyprowadziłem dziś samochód z nieogrzewanego budynku, był tak wychłodzony po mroźnej nocy, że padający na zewnątrz deszcz, zamieniał się na jego szybach momentalnie w lód. Na drodze z minuty na minutę robiła się "szklanka". Mieliśmy szczęście, bo nadjechał pług z piaskarką i jadąc za nim 40 km/h doczłapaliśmy się bezpiecznie do Sianowa.
Godzinę później wracaliśmy do Węgorzewa tą samą drogą i piasek już nic nie dawał. Zaraz po wjeździe do lasu, zauważyłem taksówkę, która zawraca z powrotem do Sianowa. Okazało się, ze chrakterystyczny długi podjazd był cały zalodzony i dodatkowo mokry od deszczu. Przed nami jechali Grzegorz i Justyna z prędkością 20 km/h. Całe szczęście, że nikt nie zjeżdżał z góry w naszym kierunku.
To już moja ósma zima w Węgorzewie i drugi przypadek gołoledzi, gdy trzeba było jechać z duszą na ramieniu. Uff !! kolejny raz się udało, ale chyba już najwyższy czas, aby kupić łańcuchy i zacząć je wozić w bagażniku.
niedziela, 19 grudnia 2010
Adwent na Świętej Górze
W ostatnią niedzielę adwentu wybraliśmy się odwiedzić franciszkanów na Świętej Górze Polanowskiej. Samochód zostaje na skraju lasu i wyruszamy w górę pieszo. Po kilkunastu minutach marszu, ukazuje się nam schowana pod śniegiem pustelnia. Nad mroźnym lasem rozlega się dźwięk dzwonu, ale bardziej cieszy mnie ta siwa smużka dymu. Bo prawdziwy dom zaczyna się od dymu z komina i od tego, że w tym domu ktoś na kogoś czeka.
piątek, 17 grudnia 2010
Ko,ko,ko,kolęda!
Dziś mieliśmy opłatek z zespołem. Święta już za tydzień i warto sobie przypomnieć kolędy. I może nauczyć się nowych ?
A to taki mały prezent od "Złotego Dukata" z życzeniami radosnego świętowania:
http://www.youtube.com/watch?v=YpZTDkZUDxo
czwartek, 16 grudnia 2010
środa, 15 grudnia 2010
Chwila prawdy
Śniegi zawaliły drogi, przygniotły dachy domów do ziemi. Teraz ci którzy marzą o mieszkaniu na wsi, mają swoją chwilę prawdy. Bo przetrwać zimę, to ważny egzamin dla tych, którzy nie urodzili się na wsi, a którzy wieś wybrali na miejsce dla swojego życia.
Wiem co piszę, bo sam tego doświadczyłem, ale gdybym miał wybierać jeszcze raz, to wybrałbym tak samo.
wtorek, 14 grudnia 2010
Nocna zmiana sołtysa
To, że ostro sypie było widać już od rana, a silny wiatr zasypywał i odcinał nas od świata coraz bardziej.
Dźwięk komórki tuż przed dwudziestą niespodziewane zwiastował przybycie spychacza do walki z zaspami. Ledwie zdążyłem wskoczyć w buty i narzucić na siebie kurtkę z kapturem. Sprzęt przyjeżdża z daleka i operator nie wie, gdzie są drogi gminne, a w śnieżycy nie widać nawet świateł domów. Dlatego jedynym przewodnikiem na ten czas, może być tylko sołtys.
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Pieczone kasztany
Im bardziej śniegu przybywa, tym bardziej potrzebujemy ciepła. Herbata z rumem, lampka koniaku, kominek, a może coś ekstra ?
Dziś u nas dom, wypełnił zapach pieczonych kasztanów. Nie trzeba jechać do Paryża, można kupić je w koszalińskim Sano. I nie jest to żaden ogromny wydatek, bo kilogram kosztuje tylko13 zł ! Przed zakupem warto każdy wziąć do ręki i wybrać tylko te w których skorupka się nie ugina. Należy jednak pamiętać, że kasztany są dostępne, tylko przez krótki czas od października do końca grudnia.
Kilkanaście lat temu przyjaciele we Włoszech pokazali mi, jak je przygotować:
- należy kasztany naciąć ostrym nożem "na krzyż" po wypukłej stronie.Umieszczamy je najlepiej w naczyniu żaroodpornym i zakrywamy folią aluminiową. Wkładamy do piekarnika o temp. 200 stopni C. Po godzinie powinny się skorupki w miejscu nacięcia rozchylić. Wyciągamy je i wkładamy do naczynia, które zakrywamy ściereczką, to po to, aby kasztany się nie wychładzały. Obieramy je ze skorupki jeden po drugim i jemy póki są gorące. W smaku są słodkie i warto zapijać je wytrawnym czerwonym winem.
Pychota !
sobota, 11 grudnia 2010
Nowy narybek PTTK
Świetlica w Węgorzewie pękała dziś w szwach! Gościliśmy dziś ponad setkę dzieci z 8 szkół powiatu koszalińskiego, które uczestniczyły w V Rajdzie Choinkowym zorganizowanym przez Oddział Koszaliński Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
Start imprezy był w Lubiatowie, a meta u nas. Dystans ten cała ekipa przeszła w ciągu 3 godzin, idąc przez głębokie śniegi, rozmoczone przez padający deszcz. Świetny rezultat, ale przecież nie o czas tu chodziło. Taki rajd to świetna szkoła charakteru, w której młodzi ludzie uczą się stawiać sobie ambitne cele.
Sam też w szkole średniej brałem udział w w zimowych "rajdach na raty". Minęło tyle lat, a je wciąż pamiętam tamte przejście z Łaz do Skwierzynki, gdy brnęliśmy przez pola pełne zasp.
czwartek, 9 grudnia 2010
Legenda Andersa
Wczoraj w Londynie odbył się pogrzeb Ireny Anders wdowy po generale Władysławie Andersie.A w mojej bibliotece od roku czekała na mnie ta książka napisana przez jej męża. Właśnie skończyłem ją czytać.
Władze komunistycznej Polski bały się jego autorytetu i tępiły pamięć o nim. Obrzucano go obelgami i nazywano zaplutym karłem reakcji. W 1946 r stalinowski sejm pozbawił go polskiego obywatelstwa i stopnia generalskiego. Zrehabilitowany został dopiero pośmiertnie w1989. Był dowódcą, który zorganizował i uratował z sowieckich obozów koncentracyjnych (właściwsze słowo niż łagr), 41 tysięcy polskich żołnierzy i dodatkowo 74 tysiące cywili, kobiet i dzieci. Zorganizowani jako Polskie Siły Zbrojne wyszli do Iranu, gdzie odzyskali wolność. Wojsko to jako 2 Korpus Polski walczyło w 1944 r pod Monte Cassino. Po klęsce Powstania Warszwskiego pełnił obowiązki Naczelnego Wodza.
Anders był groźny, bo mówił otwarcie o tym jak postępuje ZSRR: "Znam metody sowieckie. Wiem, że Rosja obieca wszystko i zobowiąże się do wszystkiego, by następnie nie dotrzymać niczego, gdy to będzie dla niej wygodne". Miał też odwagę, mówić o oderwaniu polskich kresów: "W wyniku tej wojny Polska miała stracić połowę swojego obszaru, a reszcie kraju obce mocarstwo miało narzucić rząd.Uważaliśmy taki wynik wojny za katastrofalny".
Swoje wspomnienia o Polskich Siłach Zbrojnych zatytułował symbolicznie "Bez ostatniego rozdziału". Bo przecież było to wojsko tragiczne, które mimo wspaniałej walki nie mogło powrócić do Polski po zakończeniu II Wojny Światowej. Jakże inny był los Legionów Polskich tworzonych przez Józefa Piłsudskiego, które po zakończeniu I Wojny Światowej w wolnej Polsce były stawiane za wzór !
Dwie legendy - Piłsudski i Anders, pierwszego naród złożył na Wawelu, drugiemu nie pozwolono na powrót do Polski. Leży na cmentarzu polskim wśród swoich żołnierzy pod Monte Cassino.
wtorek, 7 grudnia 2010
Redaktor naczelny
Z samego rana spotkałem Michała na biegówkach w centrum Węgorzewa. Ot tak, po prostu poszedł sobie rano pobiegać na nartach i wracał właśnie do domu. Sam też trochę biegam zimą i doceniam jak piękne są tereny do uprawiania tego sportu wokół Węgorzewa. Dlatego jego widok mnie nie dziwi, raczej dziwi mnie, że jest nas tylko dwóch.
Pewnie większą niespodzianką będzie dla wielu informacja, że Michał jest redaktorem naczelnym Magazynu Turystycznego, który ukazuje się od października w Internecie. W numerze grudniowym warto przeczytać jego relację ze styczniowego trawersu j. Łebskiego na nartach biegowych:
tutaj link:
http://magazyn-turystyczny.pl
My tu sobie siedzimy jak u Pana Boga za piecem, a tam na zdjęciach Daniela Klawczyńskiego, klimaty jak z wyprawy na biegun...
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Magia działa
Dźwięk dzwonka o zmroku z oddali, ślady na śniegu, czerwony płaszcz i siwa broda. Zapach mrozu i świerków. Oczekiwanie. I radość w oczach dziecka, które słyszy swoje imię.
niedziela, 5 grudnia 2010
Mail od Św. Mikołaja
To już jutro 6 grudnia (nie do wiary jak ten czas leci)! Dostałem mail od Świętego Mikołaja, jest już blisko!! Pisze w nim, że w poniedziałek przybędzie do naszej świetlicy. Zaprasza dzieci z rodzicami na wspólną zabawę, która rozpocznie się o godz.17-tej.
http://www.youtube.com/watch?v=Bb9EU_JqIOw&feature=related
czwartek, 2 grudnia 2010
Dziś "Jak w niebie"
Z olbrzymią przyjemnością zapraszam dziś wszystkich na szwedzki film "Jak w niebie".
Film nada kanał "Ale Kino" o 20.10.
tutaj link do ścieżki z filmu:
Rok temu na blogu polecałem ten film, ale pewnie niewiele osób go wtedy zobaczyło. Jest to jeden z tych nielicznych filmów, które zostają w człowieku na lata. Jeśli ktoś go nie zobaczy dziś, to warto wypożyczyć go na DVD i usłyszeć co w dodatkach ma do powiedzenia reżyser i aktorzy. W 2004 roku film ten porwał statecznych Szwedów, kina były pełne, a seanse kończyły się oklaskami!
Dla mnie także to REWELACJA !
środa, 1 grudnia 2010
Minus 12
Zima na wsi jest piękna, co widać na tej fotografii Węgorzewa. Mróz jednak chwycił siarczysty i ludzie pochowali się w swoich domach. Tak, że nikogo ani widu, ani słychu ...... I tylko wiejskie psiska zaczynają obszczekiwać nas, gdy pojawiamy się z Brunem.
Mam w ręce ulotkę Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, a w niej apel jak należy dbać zimą o psa:
- zapewnić swojemu psu ocieploną budę poprzez wyłożenie jej elementów kocem oraz zakrycie wejścia od góry uchylną klapką
- uwolnić zwierzę z łańcucha podczas silnych mrozów, ponieważ brak ruchu u psa to podstawowy czynnik wychłodzenia organizmu
- podawać kilka razy dziennie ocieploną wodę do picia
- zapewnić ciepłą karmę 2 razy dziennie
- zabrać psa krótkowłosego do domu, a w przypadku wyjątkowych spadków temperatury wszystkie psy
Bezdomni zimą stają się tematem telewizyjnych dzienników, ale przydomowe wiejskie psy nie mają tyle szczęścia, i niestety nie uświadczysz ich w "Faktach" i "Wiadomościach". A szkoda, bo mróz i śnieżyce to nie tylko opóźnione pociągi i samochodowe korki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































