Nasz zespół "Złoty Dukat" został zaproszony do udziału w III Rusinowskim Lecie z Folklorem.
Jedziemy tam śpiewać i biesiadować,
i znowu śpiewać, i biesiadować,
i śpiewać i biesiadować....
Bo tak po prawdzie, co jest warte samo śpiewanie bez biesiadowania ?
Małe postscriptum:
Impreza w Rusinowie miała niepowtarzalny klimat wiejskich zabaw z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, na których grały do tańca prawdziwe kapele. Gdy w latach siedemdziesiątych nastała era disco, kapele znikły i pojawiła się "muzyka z puszki". A to już zupełnie insza inszość....
piątek, 20 lipca 2012
czwartek, 19 lipca 2012
Gorolska muzyka
Tak śpiewają gorole z Jabłonkowa z Zaolzia - takich to i słychać ich po drugiej stronie granicy w Polsce.
http://www.youtube.com/watch?v=MkEL5DOSfWc
http://www.youtube.com/watch?v=MkEL5DOSfWc
środa, 18 lipca 2012
Gorol
Z Czesławem znany się już 3 lata odkąd przyjechał z Zaolzia na Festiwal Chórów Polonijnych do Koszalina.
Łączy nas jedna rzecz: on jest prawdziwym gorolem i ja też jestem gorolem ..... gdy jadę na Górny Śląsk.
Łączy nas jedna rzecz: on jest prawdziwym gorolem i ja też jestem gorolem ..... gdy jadę na Górny Śląsk.
sobota, 14 lipca 2012
Ogrody jak z bajki
Mieliśmy być w Hortulusie na wycieczce już kilka lat temu ....ale jak to mówią: "Co się odwlecze, to nie uciecze"
Zamiast wydawać majątek na wyjazd do Japonii lub Francji, pojechaliśmy zobaczyć czym się różni ogród japoński od ogrodu francuskiego.
Potrafią tam układać z kwiatów prawdziwe kobierce.
I każdy dziś mógł to sprawdzić...
Prawdziwe przygody zaczęły się jednak na Chełmskiej Górze, ci którzy odważnie dotarli na szczyt, pobyt tam zapamiętają na długo....
bo oprócz grupy z Węgorzewa, nikt się nie przedarł w strugach deszczu na szczyt do kaplicy....
Zamiast wydawać majątek na wyjazd do Japonii lub Francji, pojechaliśmy zobaczyć czym się różni ogród japoński od ogrodu francuskiego.
Potrafią tam układać z kwiatów prawdziwe kobierce.
I każdy dziś mógł to sprawdzić...
Prawdziwe przygody zaczęły się jednak na Chełmskiej Górze, ci którzy odważnie dotarli na szczyt, pobyt tam zapamiętają na długo....
bo oprócz grupy z Węgorzewa, nikt się nie przedarł w strugach deszczu na szczyt do kaplicy....
czwartek, 12 lipca 2012
Obiad w Oborze
Śpiący kot na dachu samochodu, powitał nas wczoraj przed lokalem o intrygującej nazwie "Obora".

Tuż za nadmorskimi Dąbkami znajduje się ta ciekawa restauracja, która ze swej historii bycia autentyczną oborą, postanowiła zrobić swój znak rozpoznawczy.
W zalewie turystycznych pseudo restauracji nastawionych tylko na trzepanie kasy, ta nie tylko wyróżnia się wystrojem, ale także ciekawą i smaczną kuchnią. Dla jadących do Darłowa z czystym sercem mogę polecić "Oborę", a w niej Gorące Baby ....ziemniaczane.
W maleńkim Bobolinie nie sposób jej nie zauważyć, stoi tuż przy drodze:
http://www.gospodaobora.pl/?page_id=18

Tuż za nadmorskimi Dąbkami znajduje się ta ciekawa restauracja, która ze swej historii bycia autentyczną oborą, postanowiła zrobić swój znak rozpoznawczy.
W zalewie turystycznych pseudo restauracji nastawionych tylko na trzepanie kasy, ta nie tylko wyróżnia się wystrojem, ale także ciekawą i smaczną kuchnią. Dla jadących do Darłowa z czystym sercem mogę polecić "Oborę", a w niej Gorące Baby ....ziemniaczane.
W maleńkim Bobolinie nie sposób jej nie zauważyć, stoi tuż przy drodze:
http://www.gospodaobora.pl/?page_id=18
wtorek, 10 lipca 2012
Tropiciele Vangerow
To był dość trudny dzień i zupełnie nie miałem czasu na cokolwiek. A tu ciągle coś mnie odciągało od pracy.
I tak przez przypadek zostałem zmuszony do wyjścia z domu, co skończyło się poznaniem niemieckiego rowerzysty, którego nie zniechęcił mój "angielski".
I tak od słowa do słowa, okazało się, że ten sympatyczny człowiek jedzie sobie przez Węgorzewo, bo chciał poznać miejsce urodzenia swojego taty. Oczywiście zabrałem go do siebie, aby bliżej poznać jego historię. Wyciągnąłem zdjęcia z otwarcia lapidarium i okazało się, że mamy wspólnych znajomych !
Udało nam się też odnaleźć na starej mapie ich dawny dom.
Pojechali tam z Beatą na rowerach i jak słyszałem, został tam bardzo gościnie przyjęty.
I bardzo dobrze, bo warto pamiętać, że zapach i cień naszych lip zawdzięczamy ludziom z Vangerow.
I tak przez przypadek zostałem zmuszony do wyjścia z domu, co skończyło się poznaniem niemieckiego rowerzysty, którego nie zniechęcił mój "angielski".
I tak od słowa do słowa, okazało się, że ten sympatyczny człowiek jedzie sobie przez Węgorzewo, bo chciał poznać miejsce urodzenia swojego taty. Oczywiście zabrałem go do siebie, aby bliżej poznać jego historię. Wyciągnąłem zdjęcia z otwarcia lapidarium i okazało się, że mamy wspólnych znajomych !
Udało nam się też odnaleźć na starej mapie ich dawny dom.
Pojechali tam z Beatą na rowerach i jak słyszałem, został tam bardzo gościnie przyjęty.
I bardzo dobrze, bo warto pamiętać, że zapach i cień naszych lip zawdzięczamy ludziom z Vangerow.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Tajemnica Gołogóry
Wczoraj wybraliśmy się na wypad za Polanów do Gołogóry, ot raptem czterdzieści kilka kilometrów...
Ta mało znana miejscowość urzeka swym pięknym położeniem, która kojarzy się z kaszubskimi i mazurskimi krajobrazami. Wokół wielkiego stawu biegnie jak przed laty brukowana droga. A tuż przy stawie zachował się piękny budynek starej szkoły.
Najciekawsza atrakcja czeka jednak na nas kilka kilometrów za wsią....
W środku lasu wznoszą się potężne żelbetowe konstrukcje. Aby uświadomić sobie jakie są ogromne, trzeba znaleźć punkt odniesienia, bo ten niewielki trójkąt od frontu, jest w rzeczywistości takich rozmiarów:
Trudno zrozumieć jaki było przeznaczenie tej zagadkowej budowli ?
Jest hipoteza, że była to fabryka łupania kamienia. Dziwne jest jednak to, że dookoła jest tylko las, a drogi dojazdowe są tylko gruntowe, więc wydaje się dość trudne transportowanie materiału do tej fabryki.
Może budowla ta ma jakiś związek z Wałem Pomorskim, którego północnym fragmentem było Jezioro Bobięcińskie, położone kilka kilometrów od tego miejsca ?
Dziwi mnie jeszcze coś, dlaczego gmina Polanów, nie potrafiła z tego tajemniczego miejsca zrobić atrakcji turystycznej ?
Ta mało znana miejscowość urzeka swym pięknym położeniem, która kojarzy się z kaszubskimi i mazurskimi krajobrazami. Wokół wielkiego stawu biegnie jak przed laty brukowana droga. A tuż przy stawie zachował się piękny budynek starej szkoły.
Najciekawsza atrakcja czeka jednak na nas kilka kilometrów za wsią....
W środku lasu wznoszą się potężne żelbetowe konstrukcje. Aby uświadomić sobie jakie są ogromne, trzeba znaleźć punkt odniesienia, bo ten niewielki trójkąt od frontu, jest w rzeczywistości takich rozmiarów:
Trudno zrozumieć jaki było przeznaczenie tej zagadkowej budowli ?
Dziwi mnie jeszcze coś, dlaczego gmina Polanów, nie potrafiła z tego tajemniczego miejsca zrobić atrakcji turystycznej ?
sobota, 7 lipca 2012
O jeden skecz za daleko
Podobał mi się Kabaretowy Klub Dwójki transmitowany ze Szczecina, do momentu , gdy w ostatnim skeczu jednego z kabaretów pojawiła się nazwa "KATYŃ".
Jak trzeba być GŁUPIM, aby taką nazwę wymówić w programie rozrywkowym ??????????????
Nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, że chodziło o film pod tym tytułem, bo to nie jest dla Polaków zwykła nazwa.
Jej znaczenie jest jedno i nie ma miejsca na inne konteksty.
Nad grobami bestialsko zamordowanych jest miejsce tylko na ciszę.
Jak trzeba być GŁUPIM, aby taką nazwę wymówić w programie rozrywkowym ??????????????
Nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, że chodziło o film pod tym tytułem, bo to nie jest dla Polaków zwykła nazwa.
Jej znaczenie jest jedno i nie ma miejsca na inne konteksty.
Nad grobami bestialsko zamordowanych jest miejsce tylko na ciszę.
czwartek, 5 lipca 2012
Byli ułani - jest piosenka!
Fakt, że w 1945 r, w Węgorzewie był rozlokowany szwadron ułanów, nie jest szerzej znany mieszkańcom.
Zatarła się pamięć i odeszli już świadkowie tamtych lat. Jednak ten fakt historyczny, mogą wciąż potwierdzić niektóre tutejsze rodziny.
I tu pojawia się pytanie, jak przywrócić pamięć o ułanach w Węgorzewie ?
Można pisać książki o tamtych czasach, odsłaniać pamiątkowe tablice, robić wystawy .... a można też śpiewać piosenki (a swoją drogą ciekawe, co tym ułanom najbardziej by się spodobało?)
Dziś zespół "Złoty Dukat" wykonał po raz pierwszy utwór "Ułani z Węgorzewa", który mam nadzieję, że przywróci pamięć o tamtych żołnierzach.
A refren leci tak:
"Muzyka gra, muzyka gra, to ułani z Węgorzewa,
Muzyka gra, muzyka gra, defiluje szwadron nasz,
Muzyka gra, muzyka gra, serca dziewcząt tęsknie biją,
Kiedy szwadron nasz, kłusem jedzie poprzez wieś"
Premiera piosenki - 15 sierpnia w amfiteatrze w Koszalinie.
Zapraszamy.
Zapraszamy.
niedziela, 1 lipca 2012
Moje wewnętrzne morze
Mam od wielu lat swoje wakacyjne miejsce na Pojezierzu Drawskim.
Wiatr, niebo i woda zawsze mnie tu zachwycają.
Moje wewnętrzne morze nie kończy się na horyzoncie, sięga dalej do miejsc i ludzi, których kiedyś tu spotkałem.
Wiatr, niebo i woda zawsze mnie tu zachwycają.
Moje wewnętrzne morze nie kończy się na horyzoncie, sięga dalej do miejsc i ludzi, których kiedyś tu spotkałem.
piątek, 29 czerwca 2012
Absolwenci ze Szczeglina
Zostałem zaproszony na zakończenie roku szkolnego do szkoły w Szczeglinie, gdzie chodzą dzieciaki z Węgorzewa, Kościernicy, Mokrego i oczywiście Szczeglina.
Sześcioklasiści odchodzą w tym roku ze szkoły i aż trudno uwierzyć, że już nigdy nie wystąpią razem w skeczach lub piosenkach, do których niektórzy mieli wielki talent...
Na zakończenie więc mały filmik, jak śpiewają ostatni raz absolwenci szczeglińskiej podstawówki.
http://www.youtube.com/watch?v=3Yx7UJNiwuo&feature=youtu.be
Powodzenia :)
Sześcioklasiści odchodzą w tym roku ze szkoły i aż trudno uwierzyć, że już nigdy nie wystąpią razem w skeczach lub piosenkach, do których niektórzy mieli wielki talent...
Na zakończenie więc mały filmik, jak śpiewają ostatni raz absolwenci szczeglińskiej podstawówki.
http://www.youtube.com/watch?v=3Yx7UJNiwuo&feature=youtu.be
Powodzenia :)
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Łazy chcą SECESJI !
Sensacyjne informacje pojawiły się dziś na sesji Rady Miejskiej w Sianowie.
Sołtys sołectwa Łazy Marek Popławski zadeklarował oficjalnie chęć odłączenia się od Gminy Mielno i przyłączenia się do Gminy Sianów !
Rada Miejska przegłosowała zaś uchwałę, o rozpoczęciu konsultacji społecznych, które są podstawą do procedury oficjalnego wystąpienia o powiększenie naszej gminy o Łazy.
Ja sam uważam to za ciekawy pomysł, który nie tylko daje Gminie Sianów dostęp do morza, ale też przywraca naturalną łączność Łaz z jego lądowym zapleczem i stwarza tej miejscowości dużą szansę na rozwój.
A tak przy okazji, mam pewną satysfakcję, że mój blog podaje tę informację jako pierwszy, bo lokalne media (Głos Koszaliński) lub oficjalna strona Sianowa, jeszcze tej informacji nie podały.
Sołtys sołectwa Łazy Marek Popławski zadeklarował oficjalnie chęć odłączenia się od Gminy Mielno i przyłączenia się do Gminy Sianów !
Rada Miejska przegłosowała zaś uchwałę, o rozpoczęciu konsultacji społecznych, które są podstawą do procedury oficjalnego wystąpienia o powiększenie naszej gminy o Łazy.
Ja sam uważam to za ciekawy pomysł, który nie tylko daje Gminie Sianów dostęp do morza, ale też przywraca naturalną łączność Łaz z jego lądowym zapleczem i stwarza tej miejscowości dużą szansę na rozwój.
A tak przy okazji, mam pewną satysfakcję, że mój blog podaje tę informację jako pierwszy, bo lokalne media (Głos Koszaliński) lub oficjalna strona Sianowa, jeszcze tej informacji nie podały.
niedziela, 24 czerwca 2012
Rechot celebryty
Nie oglądam programów Jakuba W. zwanego Kubą Wojewódzkim, bo nie bawi mnie jego ego.
Jest to taki typ ludzi, którym media dają wolną rękę, bo przez swą "zabawność" zwiększają oglądalność. Ale wszystko ma swoje granice i gdy zaczyna się opowiadać na antenie rasistowskie (o Hindusach) i ksenofobiczne kawały (o Ukrainkach), to niby jest wesoło, ale zamiast śmiechu słychać RECHOT.
Polacy w Stanach Zjednoczonych doświadczyli wielu upokorzeń, od podobnych "rozśmieszaczy" opowiadających niechlubne "polish jokes", czyli obraźliwe żarty o naszych rodakach.
A dlaczego o tym piszę ?
Bo byłem dziś w koszalińskim teatrze na Festiwalu Ukraińskich Zespołów Dziecięcych i widzę ilu ludzi pracuje nad odbudową dobrych relacji polsko - ukraińskich.
I jeszcze jedno - razem z Ukrainą organizujemy "Euro 2012" - nie dajmy sobie popsuć święta przez ustawki kiboli i nadmuchanych celebrytów.
Jest to taki typ ludzi, którym media dają wolną rękę, bo przez swą "zabawność" zwiększają oglądalność. Ale wszystko ma swoje granice i gdy zaczyna się opowiadać na antenie rasistowskie (o Hindusach) i ksenofobiczne kawały (o Ukrainkach), to niby jest wesoło, ale zamiast śmiechu słychać RECHOT.
Polacy w Stanach Zjednoczonych doświadczyli wielu upokorzeń, od podobnych "rozśmieszaczy" opowiadających niechlubne "polish jokes", czyli obraźliwe żarty o naszych rodakach.
A dlaczego o tym piszę ?
Bo byłem dziś w koszalińskim teatrze na Festiwalu Ukraińskich Zespołów Dziecięcych i widzę ilu ludzi pracuje nad odbudową dobrych relacji polsko - ukraińskich.
I jeszcze jedno - razem z Ukrainą organizujemy "Euro 2012" - nie dajmy sobie popsuć święta przez ustawki kiboli i nadmuchanych celebrytów.
środa, 20 czerwca 2012
Warszawa dostrzegła Węgorzewo
Cieszy mnie, że praca ludzi z małej wioski, została doceniona w Warszawie przez ludzi, którzy są autorytetami polskiej samorządności.
Wyróżnienie dla Grupy wolontariuszy Aktywne Węgorzewo, odbierałem z rąk prof.Jerzego Regulskiego - doradcy prezydenta i prezesa Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Sukces ten jest dla nas tym bardziej wyjątkowy, że trafiliśmy do grona laureatów jako jedyni z Pomorza Zachodniego.
http://frdl.pl/downloads/nagroda%20frdl_laureaci_konf2012.pdf
Na koniec powtórzę to, co publicznie powiedziałem w Warszawie:
"To nie jest mój sukces, to jest sukces 40 wolontariuszy, z którymi przez rok czasu pracowaliśmy wspólnie przy budowie lapidarium"
Wyróżnienie dla Grupy wolontariuszy Aktywne Węgorzewo, odbierałem z rąk prof.Jerzego Regulskiego - doradcy prezydenta i prezesa Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.
Sukces ten jest dla nas tym bardziej wyjątkowy, że trafiliśmy do grona laureatów jako jedyni z Pomorza Zachodniego.
http://frdl.pl/downloads/nagroda%20frdl_laureaci_konf2012.pdf
Na koniec powtórzę to, co publicznie powiedziałem w Warszawie:
"To nie jest mój sukces, to jest sukces 40 wolontariuszy, z którymi przez rok czasu pracowaliśmy wspólnie przy budowie lapidarium"
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Wyróżnienie od FRDL
Jedziemy do Warszawy na zaproszenie Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, aby odebrać wyróżnienie za budowę przez naszych 41 wolontariuszy lapidarium w Węgorzewie.
Impreza ma charakter prestiżowy, bo odbywa się pod patronatem Narodowego Centrum Kultury i Polskiego Komitetu ds. UNESCO.
http://frdl.org.pl/nagroda_frdl.htm
Być może w środę między 8.30 a 10.30 opowiem o tej inicjatywie w studiu 2 Programu Telewizji podczas realizowanego na żywo "Pytania na śniadanie".
sobota, 16 czerwca 2012
To nie Włochy, ani Peru
Pamiętam lato trzydzieści lat temu, gdy w czerwcu 1982 Polacy grali na Mundialu w Hiszpanii.
W naszej grupie byli Włosi, Peru i Kamerun. Polska drużyna była krytykowana za brak spektakularnych zwycięstw, bo wyglądało to tak:
14 czerwca Włochy - Polska 0 : 0
15 czerwca Kamerun - Peru 0 : 0
18 czerwca Włochy - Peru 1 : 1
19 czerwca Polska - Kamerun 0 : 0
I w tym momencie turnieju, wszystko się mogło zdarzyć, ale zagraliśmy ostatni mecz z Peru koncertowo i rozwiązał się worek z bramkami:
22 czerwca Polska - Peru 5 : 1
Cała Polska fetowała wygraną i w doskonałych nastrojach kibicowaliśmy Kamerunowi, który był objawieniem tych mistrzostw i grał nazajutrz. Pojawił się wtedy wierszyk, który pamiętam do dziś:
" To nie Włochy, ani Peru
tylko Polska i Kamerun"
Mecz był dramatyczny i jego wynik był zaskoczeniem:
23 czerwca Kamerun - Włochy 1 : 1
Włosi przeszli dalej, bo choć mieli tyle samo punktów co Kamerun, to strzelili jedną bramkę więcej.
I co ciekawe zdobyli wtedy Mistrzostwo Świata, a My zdobyliśmy brązowy medal.
Wciąż pamiętam właśnie tamte mistrzostwa rozgrywane w stanie wojennym i tamtą radość, której potem nie powtórzył nikt.
...........a może dziś będzie tak:
"Nie ma Rusa, ani Czecha
jest Hellada, obok Lecha !!"
W naszej grupie byli Włosi, Peru i Kamerun. Polska drużyna była krytykowana za brak spektakularnych zwycięstw, bo wyglądało to tak:
14 czerwca Włochy - Polska 0 : 0
15 czerwca Kamerun - Peru 0 : 0
18 czerwca Włochy - Peru 1 : 1
19 czerwca Polska - Kamerun 0 : 0
I w tym momencie turnieju, wszystko się mogło zdarzyć, ale zagraliśmy ostatni mecz z Peru koncertowo i rozwiązał się worek z bramkami:
22 czerwca Polska - Peru 5 : 1
Cała Polska fetowała wygraną i w doskonałych nastrojach kibicowaliśmy Kamerunowi, który był objawieniem tych mistrzostw i grał nazajutrz. Pojawił się wtedy wierszyk, który pamiętam do dziś:
" To nie Włochy, ani Peru
tylko Polska i Kamerun"
Mecz był dramatyczny i jego wynik był zaskoczeniem:
23 czerwca Kamerun - Włochy 1 : 1
Włosi przeszli dalej, bo choć mieli tyle samo punktów co Kamerun, to strzelili jedną bramkę więcej.
I co ciekawe zdobyli wtedy Mistrzostwo Świata, a My zdobyliśmy brązowy medal.
Wciąż pamiętam właśnie tamte mistrzostwa rozgrywane w stanie wojennym i tamtą radość, której potem nie powtórzył nikt.
...........a może dziś będzie tak:
"Nie ma Rusa, ani Czecha
jest Hellada, obok Lecha !!"
czwartek, 14 czerwca 2012
środa, 13 czerwca 2012
Nasz giganty z Kanady
Są wśród nas takie rzeczy, które mijamy co dnia i ich nie zauważamy, bo stały się tłem.
I tak też jest z tą topolą nad stawem w Węgorzewie. Mimo, że zawsze tu rosła i choć jest wysoka na kilkadziesiąt metrów, to prawie się jej nie zauważa.
Wczoraj przed drzewem została zamontowana tablica, którą zamówiła gmina, aby wyróżnić to drzewo ze względu na jego pomnikowe rozmiary.
A to drzewo to topola kanadyjska, która "jest hybrydą powstałą w wyniku skrzyżowania euroazjatyckiej topoli czarnej (P. nigra) z topolą amerykańską (P. deltoides)"jak informuje Wikipedia.
I proszę po takiej informacji, już trudno nie zauważyć takiego drzewka, które moim zdaniem swój rozwój zawdzięcza temu, że rośnie tuż nad stawem wiejskim. Pomimo, że jest on zarośnięty, to jednak wspaniały rezerwuar wody dla takiego giganta.
I tak też jest z tą topolą nad stawem w Węgorzewie. Mimo, że zawsze tu rosła i choć jest wysoka na kilkadziesiąt metrów, to prawie się jej nie zauważa.
Wczoraj przed drzewem została zamontowana tablica, którą zamówiła gmina, aby wyróżnić to drzewo ze względu na jego pomnikowe rozmiary.
A to drzewo to topola kanadyjska, która "jest hybrydą powstałą w wyniku skrzyżowania euroazjatyckiej topoli czarnej (P. nigra) z topolą amerykańską (P. deltoides)"jak informuje Wikipedia.
I proszę po takiej informacji, już trudno nie zauważyć takiego drzewka, które moim zdaniem swój rozwój zawdzięcza temu, że rośnie tuż nad stawem wiejskim. Pomimo, że jest on zarośnięty, to jednak wspaniały rezerwuar wody dla takiego giganta.
wtorek, 12 czerwca 2012
Lech, Czech i Rus
Mamy ciekawą grupę.
Na Euro 2012 spotkali się razem w jednej grupie: Lech, Czech i Rus.
Po dzisiejszym meczu oczywiście remis 1:1 będzie już cieszył telewizyjnych komentatorów i tę grupę kibiców, która identyfikuje się z reprezentacją, tylko gdy ona wygrywa, a wiesza psy na naszych chłopcach, gdy remisują z Grecją.
A TO JEST TURNIEJ I GRA SIĘ DO KOŃCA!
Ja ciągle wierzę w ćwierćfinał dla Polaków i liczę, że spotkamy się tam na meczu z Niemcami.
Na Euro 2012 spotkali się razem w jednej grupie: Lech, Czech i Rus.
Po dzisiejszym meczu oczywiście remis 1:1 będzie już cieszył telewizyjnych komentatorów i tę grupę kibiców, która identyfikuje się z reprezentacją, tylko gdy ona wygrywa, a wiesza psy na naszych chłopcach, gdy remisują z Grecją.
A TO JEST TURNIEJ I GRA SIĘ DO KOŃCA!
Ja ciągle wierzę w ćwierćfinał dla Polaków i liczę, że spotkamy się tam na meczu z Niemcami.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Blask
Trudno uchwycić granicę między wiosną i latem, gdy rozwinie się zieleń. Widać jednak, że zmienia się światło.
I pojawia się blask.
I pojawia się blask.
piątek, 8 czerwca 2012
Godzina do gwizdka !
Za jedną złotówkę postawioną dziś na Polskę można dostać dwa złote w zakładach bukmacherskich.
Wiem, bo sam dziś obstawiałem.
Niezwykłe jest to jak wielu Polaków wierzy w swoją reprezentację. Nagle zaroiło się od biało czerwonych flag na samochodach i dzięki temu zrobiło się bardziej narodowo, niż w największe polskie święta.
Nie będzie łatwo, ale wierzę, że wyjdziemy z grupy i trafimy na .... Niemców.
Nie będzie łatwo, ale wierzę, że wyjdziemy z grupy i trafimy na .... Niemców.
czwartek, 7 czerwca 2012
Ślady obecności
Nasza węgorzewska procesja ma inne tempo jak w miastach, a i atmosfera jest też spokojniejsza, bo nie ma tu wielkich tłumów.
Spotykają się prawie sami znajomi, którzy dobrze wiedzą, że ten ołtarz zbudowała ta rodzina, a tamten ołtarz postawiła tamta rodzina.
Oczywiście nie ma procesji, bez sypania kwiatów...
... które potem świadczą, że Boże Ciało przeszło tą drogą.
wtorek, 5 czerwca 2012
Odszedł kompozytor Jan Kowalczyk
Dziś w Koszalinie pożegnaliśmy Jana Kowalczyka, który zmarł 1 czerwca.
Tego znanego koszalińskiego muzyka i kompozytora, żegnali ludzie, których potrafił zjednać swoim śpiewem i poczuciem humoru z którego był znany.
A był On właśnie taki, jak udało mi się utrwalić na filmie w Węgorzewie.
Dlatego nie dziwi mnie, że tak wielu ludzi z różnych zespołów przyszło towarzyszyć Mu w ostatniej drodze.
I Mu pięknie zaśpiewali, tak od serca...
Tego znanego koszalińskiego muzyka i kompozytora, żegnali ludzie, których potrafił zjednać swoim śpiewem i poczuciem humoru z którego był znany.
A był On właśnie taki, jak udało mi się utrwalić na filmie w Węgorzewie.
I Mu pięknie zaśpiewali, tak od serca...
sobota, 2 czerwca 2012
Bitwa o zapałkę
Reprezentacja Węgorzewa zawalczyła dziś w "Bitwie o zapałkę", która była główną nagrodą potyczek sołeckich podczas XXV Dni Ziemi Sianowskiej.
Trzynaście drużyn stanęło do siedmiu konkurencji: lanie wody, parkowanie wozu tyłem, wiejski supreslalom, dojenie kozy, bicie po łbie, przysmak drwala i bieg w gumofilcach.
I choć ostatecznie wygrał Siciemin przed Kędzierzynem i Sierakowem (gratulacje), to wracamy z Sianowa na tarczy, bo walczyliśmy całkiem nieźle.
Szkoda tylko, że ostatniej konkurencji, nie rozegrano w bardziej cywilizowany sposób, bo mieliśmy szanse na bardzo dobry wynik i mogliśmy być na podium...
Za serce do walki dziękuję w imieniu Węgorzewa naszej ekipie: Kamili, Oli, Tomkowi, Ryśkowi i Pawłowi.
Trzynaście drużyn stanęło do siedmiu konkurencji: lanie wody, parkowanie wozu tyłem, wiejski supreslalom, dojenie kozy, bicie po łbie, przysmak drwala i bieg w gumofilcach.
I choć ostatecznie wygrał Siciemin przed Kędzierzynem i Sierakowem (gratulacje), to wracamy z Sianowa na tarczy, bo walczyliśmy całkiem nieźle.
Szkoda tylko, że ostatniej konkurencji, nie rozegrano w bardziej cywilizowany sposób, bo mieliśmy szanse na bardzo dobry wynik i mogliśmy być na podium...
Za serce do walki dziękuję w imieniu Węgorzewa naszej ekipie: Kamili, Oli, Tomkowi, Ryśkowi i Pawłowi.
piątek, 1 czerwca 2012
Mała szkoła, ważna sprawa
Na naszej scenie dały dziś popis dzieciaki ze Szczeglina, Kościernicy i oczywiście z Węgorzewa.
Widać, że ta wiejska szkoła, daje tym dzieciom poczucie bezpieczeństwa, a traktując ją jak przedłużenie własnego domu staje się dla nich dodatkowo powodem do dumy.
Szczeglińska szkoła pomimo problemów, ma jednak wiele szczęścia do ludzi, bo bez nich, już by jej nie było.
Widać, że ta wiejska szkoła, daje tym dzieciom poczucie bezpieczeństwa, a traktując ją jak przedłużenie własnego domu staje się dla nich dodatkowo powodem do dumy.
Szczeglińska szkoła pomimo problemów, ma jednak wiele szczęścia do ludzi, bo bez nich, już by jej nie było.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































