wtorek, 3 maja 2011

Do tańca i śpiewańca


Po mroźnej nocy (-9 C w Węgorzewie), trudno było znaleźć dziś lepszy sposób na spędzenie święta 3 Maja, niż ten który udał się nam. Przez 7 godzin bawiliśmy się cudnie na przeglądzie kapel i zespołów ludowych w Dobrzyce. 

To był nasz drugi występ na tej imprezie i wrażenia są znów takie same: piękna sala, dobre nagłośnienie, rozśpiewani ludzie pełni wigoru, gościnni gospodarze.


 "Złoty Dukat" śpiewa już ponad 2 lata i niepostrzeżenie stał się pełnoprawnym członkiem tej muzycznej rodziny. Mimo, że występujemy w obcej gminie, to czujemy, że jesteśmy tu oczekiwani, na równi z tutejszymi zespołami.
I choć nagrody żadnej nie przywieźliśmy, to cieszy nas to co Pani Choreograf  z jury powiedziała nam na osobności: "Jesteście fajni !"

poniedziałek, 2 maja 2011

Biało-czerwona granica


Kilka lat temu w majowy weekend jechałem w poprzek Polski z południa na północ. Mimo, że jechałem przez ten sam kraj, to czułem jak mijam niewidzialne granice. Na Dolnym Śląsku w mijanych wioskach na domach po kilka polskich flag, a gdy wjeżdżam do Wielkopolski po kilkanaście. Kolejna zmiana widoczna jest po przejechaniu Ujścia i wjechaniu na Pomorze, znów wisi po kilka białoczerwonych flag i tak, aż do Koszalina.
Ten sam kraj, a jednak różnice widać gołym okiem.
Dlaczego, przecież i Dolny Śląsk, i  Środkowe Pomorze zamieszkują Polacy tacy sami jak ci z Wielkopolski?
Jest jednak ważna różnica: w Wielkopolsce jest ludność zasiedziała od wielu pokoleń, była tam i przed 1945r, i przed 1918 r. Są więc u siebie i mają poczucie większej tożsamości z własną ziemią.
Na Dolny Śląsk i na Pomorze Środkowe Polacy trafili dopiero po 1945 r i wciąż widać, że budowanie lokalnej tożsamości wśród ludności, która została przesiedlona, jest bardzo trudne. Bez poczucia tożsamości, trudno odnaleźć związek nie tylko z ziemią, ale też z ludźmi którzy żyją obok. A bez więzi tych najbliższych, też trudniej odnaleźć się w relacji z własnym krajem.   
I tak koło się zamyka....., ale to tylko statystyka. Bo tak naprawdę, choć łatwiej o polską flagę w Wielkopolsce, to prawdziwa biało-czerwona granica przebiega w sercu każdego z nas. 

piątek, 29 kwietnia 2011

Koniec legendy


Sznur samochodów jadący szosą Koszalin - Sianów, nawet nie dostrzega, jak tuż przy drodze znikają legendarne "Sianowskie zapałki".
Założona w 1845 r przez Augusta Kolbego fabryka zapałek, przez ponad sto sześćdziesiąt lat była znakiem firmowym Sianowa. Po wojnie, obok Częstochowy, Bystrzycy Kłodzkiej, Czechowic i Gdańska, była jedną z pięciu w Polsce, której produkty można było spotkać w każdym domu.
Niestety, jak to śpiewała Anna Jantar "Nic nie może przecież wiecznie trwać" i  w 2007 roku zakłady zostały postawione w stan upadłości. Maszyny z sianowskiej fabryki zapałek zostały sprzedane do Indii.
Za kilka tygodni, gdy buldożery zrobią swoje, nie będzie śladu po "zapałkach". I trochę szkoda, że nie zebrano na czas pamiątek po legendarnej fabryce, które mogłyby być prezentowane z korzyścią dla Sianowa w muzeum.   
 

środa, 27 kwietnia 2011

Nowa krew


Dziś odbyła się sesja Rady Miejskiej w sianowskim kinie "Zorza". Zaprezentowano na niej oficjalnie sołtysów wybranych w 24 miejscowościach.
Wybory miały bardzo różny przebieg. W niektórych miejscowościach "starzy sołtysi" nie mieli kontrkandydatów  (np.Szczeglino Nowe lub u nas w Węgorzewie), w innych toczyła się zażarta walka między starym a nowym o każdy głos (np.Sieciemin lub Gorzebądź). I czasami faktycznie decydował jeden głos (Szczeglino).
Nowi sołtysi (na zdjęciu) pojawili się w: Dąbrowie, Iwięcinie, Sierakowie, Kłosie, Wierciszewie, Gorzebądziu, Kleszczach i Maszkowie.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Wielkanocne przemienienie


Jeszcze w Wielki Piątek lipowa aleja w Węgorzewie stała pusta i bezradna wobec idącej wiosny. A dziś nagle otworzyła się i ożyła.

sobota, 23 kwietnia 2011

Święconka w Węgorzewie



Mamy ten przywilej, że święcenie pokarmów odbywa się u nas dopiero o godzinie 15. Kościół wypełnia się dziećmi, które dumnie niosą przygotowane przez mamy koszyczki.

Wykonanie Grobu Pańskiego jest poważnym wyzwaniem dekoracyjnym. W tym roku wspaniałą kreatywnością wykazały się Ewa z Urszulą.

Wszystkim zaprzyjaźnionym czytelnikom mojego blogu, ludziom znanym mi i nie znanym,  życzę  Radosnej Wielkanocy!

środa, 20 kwietnia 2011

Moneta na szczęście


Dziś mój sąsiad, na polu obok mnie, znalazł niemiecką monetę z 1942 r. Dowiedziałem się też od niego, że gospodarze niemieccy mieli taki zwyczaj, rzucania niewielkiej monety w ziemię tuż przed rozpoczęciem prac na wiosnę. Ot, taka moneta na szczęście, znaleziona właśnie teraz, kiedy potrzeba nam szczęścia....

niedziela, 17 kwietnia 2011

Rekolekcje pełne słońca


Dziś na szczycie Góry Polanowskiej po mszy, w pełnym słońcu, wyszedł do nas jeden z franciszkanów. Nie czekaliśmy na niego, a mimo to usłyszałem słowa na które czekałem. 

sobota, 16 kwietnia 2011

Saksofon Lindgrena


Byliśmy w CK105 na koncercie Magnusa Lindgrena ze Szwecji. To wszechstronny jazzman który przyjechał z międzynarodową ekipą: Szwed, Amerykanin i Turek. Sam jest multiinstrumentalistą, gra na flecie, klarnecie i instrumentach klawiszowych.
Zapamiętam jednak jego złoty saksofon - dał na nim popis.

piątek, 15 kwietnia 2011

Relaks pod palmami


Dziś "Złoty Dukat" wybrał się do Koszalina, na zaproszenie starostwa koszalińskiego. 

  Aby spędzić kilka upojnych chwil pod palmami.......wielkanocnymi.
Oczywiście przy czeskiej i słowackiej muzyce, która od dziś licznym gościom Jarmarku Wielkanocnego, będzie kojarzyć się z Węgorzewem. 
Relaks byłby pełniejszy, gdyby nagłośnienie było profesjonalne,( jak na Delegaturę Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego przystało), a tak było jak na "ściętym kościerzysku".

wtorek, 12 kwietnia 2011

Mój punkt widzenia


Dostałem dziś zaproszenie do debaty w Telewizji Kablowej MAX w Koszalinie.
Wrażenia ze studia telewizyjnego bardzo pozytywne, szczególnie jeśli się ma za partnerów takich sympatycznych ludzi jak Arek Borysiewicz z Fundacji Nauka dla Środowiska, czy Tomek Morawski ze Stowarzyszenia "Roweria".
Program będzie wyemitowany w czwartek o 17.30 i nazywa się "Koszalińskie forum polityczne"
I tu rodzi się pytanie, o czym my tam rozmawialiśmy przez pół godziny ?

Mój punkt widzenia się nie zmienia, 
Koszalin traktuje rowery od niechcenia.... 

niedziela, 10 kwietnia 2011

Test na solidarność


Dziś na niedzielnej mszy w węgorzewskim kościele zwróciłem się oficjalnie do mieszkańców z prośbą o pomoc. Chcemy, aby jak najwięcej osób włączyło się w akcję na rzecz dokończenia budowy lapidarium. Panie z Rady Sołeckiej od czwartku do soboty odwiedzą wszystkie domy w Węgorzewie. Ważne, aby każdy miał szansę przyłączyć się do tej inicjatywy, tak, aby lapidarium było solidarnie budowane przez wszystkich.
Zdjęcia pięknych malowanych kościołów z Pomorza były przez 2 tygodnie prezentowane w Węgorzewie. Można pozazdrościć mieszkańcom tych dziewięciu miejscowości. Myślę jednak, że i nasze lapidarium będzie czymś wyjątkowym, bo wiele nagrobków ma piękne zdobienia, które są już bardzo rzadkie.

sobota, 9 kwietnia 2011

Kamień z serca

Dziś po półrocznej przerwie zaczęliśmy ponownie prace nad lapidarium.
Ustawialiśmy według projektu podstawy pod nagrobki. Wiele z nich zaskakuje pięknymi zdobieniami sprzed stu lat.
Udało się nam ustawić wszystkie wartościowe płyty, które od początku lat 70-tych ( przez 40 lat !!! ) były poprzewracane i zepchnięte pod ogrodzenie. Dziękuję Pani Ludwice, Pani Teresie, Weronice, Tomkowi, Kamilowi za poświęcony czas. Liczy się każde wsparcie, bo czasu coraz mniej do otwarcia 5 czerwca.
Kamień spadł mi z serca, gdy kamienie wróciły na swoje miejsca. 

piątek, 8 kwietnia 2011

Spotkanie Rady Sołeckiej


Dziś pierwszy raz spotkałem się z nową Radą Sołecką. Po ostatnich wyborach 3 osoby są ze starego składu i 3 osoby są nowe. W sympatycznej atmosferze omawialiśmy sprawy Węgorzewa. Głównym  problemem jest dokończenia budowy lapidarium, które zaczęło się w lipcu 2010 i obecnie jest gotowe w 50%.
Jedno jest pewne, w kwestiach finansowych możemy liczyć tylko na siebie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Suliko


Szykujemy się do występu w przyszłym tygodniu na Jarmarku Wielkanocnym w Koszalinie, gdzie będziemy śpiewać jako reprezentanci gminy Sianów. Zawsze przed występem atmosfera robi się gorąca i czuje się przypływ adrenaliny.
Dziś pierwszy raz zabraliśmy się za nowy utwór, który zaproponowała Justyna. Pochodzi on z Gruzji i znany jest na całym świecie jako "Suliko". Jest jego wersja polska, niemiecka i angielska, ale najwięcej jest wersji rosyjskich. Utwór ten był kiedyś bardzo popularny, ale obecnie jest prawie nie znany. Ja sam ze zdziwieniem przeczytałem, że był to ulubiony utwór Stalina, który był Gruzinem z urodzenia.

A tutaj link do "Suliko" po góralsku (bo muzyka nie zna granic):
http://www.youtube.com/watch?v=YUMCI_rB5Ck 

niedziela, 3 kwietnia 2011

Sezon na rosiczki


Zapachniało latem i odpaliliśmy nasze rowery. Pierwsza tegoroczna trasa zaprowadziła nas do Przytoku. Przy turystycznej wiacie było sporo ludzi, więc odskoczyliśmy w bok od głównej trasy do Rezerwatu Rosiczek.
Jest tam pomost który prowadzi do platformy widokowej na środku rozlewiska. Idealne miejsce, aby się poopalać. Nasz pomysł znalazł jednak naśladowców, bo choć rosiczek jeszcze nie ma, to sezon rowerowy przyciąga już ludzi do tego miejsca.

I bardzo dobrze, bo dzięki temu poznaliśmy sympatyczną parę: Kasię i Przemka z Koszalina, którzy jeżdżą w ...... Alpy na rowerowe ekskapady.

sobota, 2 kwietnia 2011

Malowane kościoły


Od dziś możemy przez dwa tygodnie oglądać w węgorzewskim kościele wystawę przedstawiającą niezwykłe malowane kościoły. Przepiękne stare malowane stropy znane mi były jedynie z Iwięcina, ale okazuje się, że jest ich w zachodniopomorskim jeszcze wiecej.
Do Węgorzewa przywiózł je do nas Pan Andrzej Dębowski ze Stwarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi Iwięcino. Wiele się u nich dzieje, bo są znani jako Wioska Końca Świata.    
A skąd taka nazwa ?
Ano właśnie, aby to zrozumieć, trzeba obejrzeć wystawę ....

piątek, 1 kwietnia 2011

K jak Kępno


Wracam z trzydniowej podróży, w której przejechałem Polskę dwa razy z północy na południe.
Kępno to miasto na południowym końcu Wielkopolski. Tu krzyżują się droga Poznania do Katowic z drogą z Wrocławia do Warszawy. Tranzyt omija piękny rynek i bardzo dobrze, bo rynki powinny być dla ludzi, a nie dla samochodów. Ten w Kępnie jest po rewitalizacji i wygląda naprawdę dobrze. Gdyby Koszalin miał taki rynek, to byłby oblegany przez mieszkańców cały czas !!
Z tym miastem związany jestem trochę sentymentalnie, bo tu był dom rodzinny mojego Ojca. Dom  co prawda stoi nadal, ale bez ludzi którzy tu żyli jest już tylko mieszkaniem na sprzedaż.

poniedziałek, 28 marca 2011

Trzy POM-y na sesji


Dziś nietypowo, bo na sali sianowskiego gimnazjum, odbyła się sesja Rady Miejskiej. Widownię zapełnili w większości uczniowie. Przybyło też kilku nowych sołtysów, którzy zostali świeżo wybrani (Kleszcze, Sierakowo, Kłos).
Dla nas najważniejsze było dziś przegłosowanie uchwały w sprawie zatwierdzenia Planu Odnowy Miejscowości Węgorzewo na lata 2011-2018. Pewnie niektórzy pamiętają jak pisaliśmy ten POM w 2009 i jakie mieliśmy oczekiwania co do zmian w naszej miejscowości.(Rada Miejska uchwaliła go zresztą pierwszy raz w kwietniu 2009). Niestety z 8 projektów tam zapisanych, przez 2 lata dostaliśmy zielone światło z gminy, tylko na plac zabaw. 
Teraz plan jest taki, aby latem przebudować 3 ostatnie świetlice, które jeszcze nie zostały zakwalifikowane. Czekamy więc cierpliwie na szansę dla Węgorzewa w towarzystwie Bielkowa i Garbówka.  




    
  

niedziela, 27 marca 2011

Pasjans


Zanim wznowimy prace nad LAPIDARIUM w Węgorzewie, muszę dopasować wszystkie elementy układanki. Problem polega na tym, że nasz projekt jest tylko szkicem, na którym nie ma ważnych informacji. Zrobiliśmy inwentaryzację i wiemy jakie mamy fragmenty pomników, ale jak to teraz ze sobą zestawić?
Zrobiłem więc zdjęcia i ułożyłem je dziś na starej skrzyni. Zaparzyłem kawę i zabrałem się do układania fotografii szukając właściwego ustawienia. Trochę to przypominało układanie pasjansu.
Najważniejsze, że pasjans wyszedł !!

piątek, 25 marca 2011

Wszystkie kwiaty dla Beaty


W poniedziałek dziękowałem publicznie tym wszystkim, którzy współpracowali ze mną dla Węgorzewa przez ostatnie cztery lata.
Jednak specjalne chcę podziękować Beacie, która wspierała mnie szczególnie aktywnie. Brała udział we wszystkich imprezach i projektach, które realizowałem przez ten czas. 
Beatko - Wielkie Dzięki ! 

poniedziałek, 21 marca 2011

Wybory sołeckie w Węgorzewie


Cztery lata minęły jak z bicza strzelił. Koniec mojej kadencji jako sołtysa i koniec kadencji Rady Sołeckiej.
Sala zapełnia się z minuty na minutę, ludzie stoją w kolejce, by zapisać się na listę uprawnionych. Zebranie zaczyna się o 19.15, gdy na liście jest 80 osób. Brakuje miejsc do siedzenia i najmłodsi siedzą wprost na podłodze.
Mam 9 minut, by powiedzieć o czterech lata mego życia dla Węgorzewa i podziękować tym wszystkim, którzy pomagali mi zmieniać naszą miejscowość. Było tych osób sporo i to jest właśnie siła Węgorzewa. Olbrzymi potencjał ludzi, którzy potrafią się przyłączyć i coś dać od siebie innym. 
To zdecydowało, że kolejny raz kandyduję, bo wiem, że za ludzi z mojej miejscowości nie muszę się wstydzić. I za mój wynik w głosowaniu, też się nie muszę wstydzić:  77 głosów za, 3 głosy nieważne.
Głosowanie na członków 6-cio osobowej Rady Sołeckiej, też było ciekawe, bo zgłoszono, aż 8 kandydatur. Oznacza to, że było więcej chętnych niż miejsc, podczas, gdy cztery lata temu każdy zgłoszony się dostał. Ostatecznie nowa Rada Sołecka została wybrana w składzie: Wiesława Karasiuk, Barbara Cywińska, Genowefa Kowalska, Krzysztof Jakubowski, Kamila Godyla i Kamil Puzio. 
I choć nowi członkowie stanowią połowę rady, to myślę, że sobie poradzą.
Sursum corda Węgorzewo !! 

niedziela, 20 marca 2011

Leć Adam, leć !

Dziś w Planicy Adam Małysz oddał ostatni skok w swej karierze. Nie do wiary, że to już koniec! Cała Polska żyła przecież skokami od listopada do marca przez ostatnie 10 lat !
I tym razem los uśmiechnął się do niego, bo nie tylko dał mu dziś 3 miejsce, ale dał mu do towarzystwa na 1 miejscu Kamila Stocha. Dwóch Polaków na podium, tego jeszcze nie było!
Adam wybrał dobry moment by odejść. Nie każdy to potrafi, podobnie jak nie każdy potrafi unieść ciężar sławy mistrza.
Prawdziwy góral, z charakterem. 

środa, 16 marca 2011

Nasze gwiazdy


Dziś wybraliśmy się na profesjonalne nagrania do Koszalina. Zespół "Złoty Dukat" zaśpiewał w składzie Ewa, Beata, Bogusia i Angelika oraz Darek, Tomek, Kazimierz i Piotr.
Materiał pójdzie teraz do obróbki, a efekt końcowy usłyszycie w Radiu Koszalin na koniec marca.

wtorek, 15 marca 2011

Biblioteka pełna pieniędzy


W Węgorzewie podatek od nieruchomości mieszkańcy mogą zapłacić bezpośrdnio u sołtysa. Na ten krótki czas do biblioteki przychodzą ci, którzy cenią sobie tradycję i wygodę. Bo choć można zapłacić w banku, to lepiej przekazać pieniądze bez prowizji do gminy przez sołtysa.

poniedziałek, 14 marca 2011

Szlifowanie lidovek


Dzis nietypowo spotkaliśmy się na próbie w poniedziałek, aby podszlifować cztery utwory, które mamy zamiar nagrać. Czas już dojrzał bowiem do tego, żeby "Złoty Dukat" zaprezentował coś nowego w Radiu Koszalin. I choć nasze nagranie "Na Orave dobre" świetnie sobie radzi na Ludowej Liście Przebojów (od debiutu w listopadzie, 8 razy było notowane na pierwszym miejscu !!), to pora na nową lidovkę, pora na nowy hit! 

niedziela, 13 marca 2011

Konfitury z płatków róży


Pogoda sprzyja podróżowaniu i kolekcjonowaniu doznań. Jedziemy spojrzeć na morze.
A po spacerze warto odpocząć. I choć jest coraz więcej lokali w Kołobrzegu, to jednak nie oznacza to, że wraz z ich ilością rośnie jakość parzonej kawy. Wciąż trzeba szczęścia, aby znaleźć miejsce z klimatem, gdzie można posiedzieć i posłuchać muzyki jak ze "Siesty" Kydryńskiego.
My znaleźliśmy takie miejsce nieopodal kołobrzeskiej bazyliki, gdzie kawa smakuje tak jak kawa, ciasto nie udaje ciasta, a konfitury są z płatków róży...   

piątek, 11 marca 2011

Ławeczka i gościniec


Marzyła mi się ławka przy drodze, na której każdy mógłby przysiąść latem w cieniu węgorzewskich lip. Dobrze jest tak zatrzymać się na chwilę i popatrzeć na wiejski gościniec. 
I oto proszę już jest. Pan Franek Miśkowiec obiecał na jesieni, że zrobi i zrobił.
Cenię ludzi którzy dotrzymują słowa i którzy potrafią dać coś od siebie innym.
Dzięki Panie Franku!

czwartek, 10 marca 2011

Węgorzewskie archiwum X

Jest taki film Michelangelo Antonioniego, nazywa się "Powiększenie". Fotograf robi banalne zdjęcie. Nie wie, że w tle wśród drzew ktoś dokonuje morderstwa. Dopiero w ciemni fotograficznej, gdy powiększa negatyw, dostrzega postacie o których nic nie wiedział.

Tomek odwalił kawał dobrej roboty, bo udało mu się wydobyć ze zdjęcia, które opisywałem 21 lutego, cień postać którą złapał przypadkowo obiektyw. To niezwykła sprawa móc odkryć szczegół, którego od 1945 r nikt nie zauważył.
Za dwójką polskich żołnierzy stoi na drodze w tle, chłopiec w charkterystycznych spodniach na szelkach. Jedną rękę trzyma na trzonku kija lub kierownicy (hulajnogi?), drugą podpiera głowę.
Ubiór i miejsce wskazują na niemieckiego chłopca. 
Móc spojrzeć z 2011 r wstecz, tak aby zobaczyć te szczegóły wiejskiej drogi, to tak jakby cofnąć się na moment w czasie do 1945 r.  

niedziela, 6 marca 2011

Kościernica - resztki fortuny

Kościernica leży tuż za granicą gminy Sianów i trudno mi zrozumieć, dlaczego po podziale administarcyjnym została włączona do gminy Polanów? Masę rzeczy łączy mieszkańców przecież ze Szczeglinem. Dzieci chodzą tam do szkoły i do szczeglińskiej parafii należą też wierni z tej miejscowości.
Z Węgorzewa to tylko 10 min samochodem i warto przejechać się tam właśnie na przedwiośniu. Teraz zanim pojawią się liście, jest czas, gdy można dostrzec jak biegły stare parkowe aleje...

Pałac w Kościernicy nie przeżył eksperymentu jakim był socjalistyczne PGR-y i dziś trudno uwierzyć, że  z tego potężnego pałacu, do którego należał majątek liczący 2660 ha, nie zostało NIC. 
Do pałacu przylegał park dworski, w którym znajdują się tajemnicze ruiny.
Ta budowla, to wybudowane w stylu neoromańskim mauzoleum właścicieli majątku. Obiekt ten pomimo dewastacji, wciąż robi olbrzymie wrażenie, dzięki pięknym zdobieniom z kamienia i glazurowanej zielonej cegły.
We wnętrzu nie ma już nic, nie zachował się żaden ślad po właścicielach pałacu,  ale wciąż resztkami sił drewniane belki podpierają pozostałości dachu.
 
Na jego szczycie dumnie trwa piękny stalowy krzyż. Ostatni element z fortuny Rodziny von Drosedow w Kościernicy.  

piątek, 4 marca 2011

Słowa Króla

Byliśmy na oskarowym "Jak zostać królem".

Sorry, pisałem recenzję 2 godziny i szlag ją trafił, bo jej nie zapisałem !!!


Nie mam siły jej odtworzyć, stać mnie tylko na mały cytat:
"Bądzcie spokojni, niezłomni i zjednoczeni" to słowa Jerzego VI, które wygłosił "na żywo" w angielskim radiu 4-go września 1939 roku. Słuchał ich w napięciu cały świat i tylko nieliczni wiedzieli, że Król nie potrafi się płynnie wysłowić, bo się jąka.
A przecież w radiu nie ma miejsca na potknięcia językowe i to jeszcze w czasie wojny !!


Polecam. To dobre kino, które można zobaczyć w koszalińskim "Kryterium"

czwartek, 3 marca 2011

"Szli na zachód osadnicy"


Dopiero, gdy siadam do komputera, aby zdać relację z dzisiejszej imprezy, przypominam sobie tę piosenkę, z festiwalu żołnierskiego w Kołobrzegu. Kto to jeszcze pamięta ?
"Szli na zachód osadnicy, szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy, 
karabiny i rusznice powiesili w cieniu drzew"
Ot taki propagandowy szlagierek, wpadający w ucho, bo jeśli już sobie ktoś to odświeży w głowie, to i muzyka tej piosenki przypomina się szybko.
Mieliśmy dziś występ w gimnazjum sianowskim z okazji Dnia Osadnika, który obchodzony jest w Sianowie 3 marca. Zaśpiewaliśmy tam trzy nasze fajne kawałki, ale akustyka w potężnej sali gimnastycznej, z blaszanym dachem jest fatalna. Nie wiem więc jak to wypadło, bo ja sam ledwo słyszałem osoby obok. Ale było warto zanurzyć się na moment w ten świat: stare czarnobiałe zdjęcia, wyblakłe dokumenty, przedwojenne mapy, banknoty, rozkłady jazdy. Świat który budził emocje i wielkie nadzieje dla tych, którzy przybyli na Pomorze w 1945...46...47 roku. Wtedy te podziały na to co polskie i co niemieckie, były ostre jak brzytwa. Teraz pamiątki po pierwszych polskich osadnikach i po ostatnich niemieckich mieszkańcach sąsiadują z sobą i nikogo to nie dziwi. 
Tak powoli zasklepia się historia na naszych oczach.   

niedziela, 27 lutego 2011

Włóczykij w Gryfinie


Właśnie wróciliśmy z Beatą z Festiwalu Miejsc i Podróży - "Włóczykij". Od 5 lat odbywa się on w podszczecińskim Gryfinie tuż przy granicy z Niemcami.
Spośród pięciu prezentacji, które obejrzeliśmy, największe wrażenie na nas zrobił projekt: "9 krajów, 6 miesięcy, 1 dziecko". Anna (Polka) i jej mąż Thomas (Niemiec) wyruszyli samochodem w podróż, gdy ich córka Hania skończyła 6 miesięcy !
Dojechali z Berlina do Morza Kaspijskiego (i z powrotem), podróżując przez 9 krajów małym busem z córką która nie potrafiła jeszcze ani mówić, ani chodzić !! (na zdjęciu powyżej autorzy z córką) - a tutaj link do ich strony:
http://thefamilywithoutborders.com/rodzina-bez-granic/ 

piątek, 25 lutego 2011

Szczeglino po Iwięcinie


Odbyła się dziś bardzo ważna sesja Rady Miejskiej w Sianowie. Radni przegłosowali uchwałę o likwidacji Szkoły Podstawowej w Iwięcinie, z zastrzeżeniem, że likwidacja zostanie  zawieszona jeżeli do 10  maja prowadzenie szkoły zostanie przejęte przez Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Wsi Iwięcino.
Oznacza to, że szkoła zamiast szkoły gminnej stanie się szkołą społeczną i tylko pod takim warunkiem od 1 września będzie mogła funkcjonować.
Szkoła Podstawowa w Szczeglinie też była brana pod uwagę do likwidacji. Zdecydowano się jednak dać jej rok czasu, tak aby mogło powstać stowarzyszenie. Mówił o tym na sesji radny J.Grzybowski, a dziś dowiedziała się o tym również dyrektor szkoły D. Rabsztyn-Dudek.  
Jak powiedział radny Raczyński z Iwięcina: "To środowisko jakoś sobie radzi, bo w Iwięcinie, Rzepkowie, Wierciszewie i Bielkowie mieszkają ludzie zaradni" 
I moim zdaniem  jest to prawda, a dowodem na to powstałe Stowarzyszenie Ziemi Wierciszewskiej oraz Zespół Ludowy, a także działające już od lat podobne Stowarzyszenie w Iwięcinie, które integruje mieszkańców w prowadzeniu tematycznej Wioski Końca Świata. Sa tam też inne struktury, takie jak Ochotnicza Straż Pożarna i aktywna Rada Parafialna, która ratowała z powodzeniem zabytkowy kościół. Nie bez znaczenia jest też doświadczenie dyrektora W.Zimnowłodzkiego, w pisaniu projektów i pozyskiwaniu środków pozabudżetowych dla swojej szkoły.
Iwięcino jest więc gotowe i pewnie im się uda, bo od lat pracują i mają efekty w integracji ludzi na najniższym poziomie.  

poniedziałek, 21 lutego 2011

Zagadka z lata 1945


Trafiło w moje ręce niezwykłe zdjęcie. Przedstawia ono dwóch żołnierzy z rowerami. Zdjęcie jest nie podpisane na odwrocie i znam tylko nazwisko stojącego z prawej strony żołnierza. Od Bogusi wiem, że to Jan Bartecki jej dziadek.
Spróbujmy poszukać innych szczegółów, które opowiedzą nam więcej, podedukujmy.......
- Wiem (z książki), że Jan Bartecki był ułanem Warszawskiej Dywizji Kawalerii (potwierdzają to charakterystyczne oficerki na nogach)
- żołnierze są w letnich mundurach i nie jest to 1944 r ( bo wtedy toczyły się walki na przedpolu Warszawy), tylko lato 1945, czyli po kapitulacji Niemiec. Latem 1946 byli już raczej zdemobilizowani.
 - od czerwca do listopada trzeci szwadron w którym służył Jan Bartecki, został rozlokowany w Węgorzewie.
- zdjęcie zostało zrobione przy wiejskiej drodze, obsadzonej lipami (mają one odrosty przy ziemi - jak to widać w prawym dolnym rogu).
- droga jest brukowana (jeszcze przez długi czas po wojnie w Węgorzewie był tylko bruk).
- rowery są "wypasione" - mają  porządne lampy i wyglądają na zdobyczne poniemieckie.  
Mam wrażenie, że na zdjęciu jest ..... jeszcze KTOŚ.
Jeśli powiększy się zdjęcie, to widać, że żołnierz z lewej trzyma rower i w tle za jego lewą ręką na drodze majaczy jakaś postać koło drzewa. Jest niewysoka, wygląda jak chłopiec lub staruszka, podpierająca się kijem.  
Jeśli to prawda, to fotograf uchwycił przypadkowo kogoś z niemieckich mieszkańców tych terenów. 

sobota, 19 lutego 2011

Prikaz - nakaz

W lutym sołtys dostaje z gminy prikaz i zamienia się w doręczyciela z plikiem nakazów podatkowych. Powinny one dotrzeć do końca miesiąca, do każdej osoby, która posiada dom lub ziemię na terenie sołectwa. To roczne wyliczenie podatku stanowi ważne źródło dochodów gminy.  
Właśnie zacząłem dziś obchodzenie Węgorzewa i w praktyce muszę zajść do każdego domu. Potrzeba na to kilka dni. Daję sobie czas do środy.
Przy tej okazji sołeckiego kolędowania  mam możliwość porozmawiać o tym i owym. 
Każdy ma swoją opowieść. 
Nawet jak nie mówi nic.


środa, 16 lutego 2011

W Węgorzewie o Warszawie


Wyskoczyłem dziś do Koszalina załatwić kilka spraw. Szybko się sprawiłem i starczyło jeszcze czasu, aby wstąpić do Centrum Kultury  CK105 (swoja drogą szkoda, że tak tam trudno się parkuje, bo ogranicza to swobodny dostęp).
Od wczoraj w głównym holu CK105 można oglądać wystawę obrazów Henryka Maciejewskiego z Węgorzewa. To jego trzecia wystawa i przedstawia "Motywy Warszawskie" (poprzednie: "Dwory i chaty polskie"-2009 oraz "Malowniczy Koszalin"- 2010).
Tak więc Pan Henryk maluje sobie Warszawę siedząc w Węgorzewie i świetnie mu to wychodzi (choć ze sztalugami po Warszawie nie chodzi). Akurat mnie to nie dziwi, bo jak ktoś chce to szuka sposobu, a jak ktoś nie chce to szuka powodu.  

niedziela, 13 lutego 2011

Maszkowo nieznane


Przez Maszkowo do Koszalina jeździ każdy z nas, ale do Maszkowa można dostać się też żółtym szlakiem rowerowym, o czym już nie każdy wie. Szlak ten to "Trakt Rybogryfa", którym od leśniczówki w Węgorzewie można dostać się do kolonii Maszkowo. Przechodzi on przez jedyny most na rzece Unieść między Sianowem a drogą Koszalin - Polanów.
Na drugim brzegu po dotarciu do ostatnich zabudowań szlak skręca w prawo i dociera do Szkółki Leśnej Maszkowo. Na jej zapleczu powstał ciekawy zbiornik retencyjny i miejsce do rekreacji położone tuż przy rzece.
Ma ono służyć kajakarzom i leśnikom, ale jak widać można też do niego dotrzeć pieszo, co gorąco polecam.

sobota, 12 lutego 2011

Zjawisko - Katarzyna Groniec


Cztery lata temu pod wrażeniem koszalińskiego koncertu Katarzyny Groniec, przyrzekłem sobie, że zawsze pójdę na jej koncert, gdy tylko będzie znów w pobliżu.
Właśnie wróciłem z jej koncertu, który odbył się w Kołobrzegu i jestem znów pod wrażeniem. Trudno napisać recenzję , bo też trudno ją do kogokolwiek w Polsce porównywać. Nie sposób zrozumieć ten fenomen, jeśli się nie uczestniczy na żywo w spektaklu, który tworzy na scenie, gdy śpiewa. Ma potężny talent, dzięki któremu mogłaby wybrać dowolny rodzaj muzyki. Jestem też pewien, że gdyby urodziła się w Anglii lub Stanach, zrobiłaby karierę światową.

Wyszła boso na scenę, ubrana na czarno, bez makijażu.... 
Czerwony sześcian na środku i trzech muzyków wtopionych w ciemne tło.
A ja wciąż nie mogę uwolnić się od wrażenia, że oprócz niej pojawiło się tam kilkanaście innych osób, których jak magik potrafiła wyczarować z czerwonego pudełka.

środa, 9 lutego 2011

Ułani z Węgorzewa


Dostałem dziś od Tadeusza Oczkowskiego książkę "Ludzie, ziemia morze" wydaną  w 1965 r. Jest to zbiór reportaży z  których pierwszy poświęcony jest, a jakże Węgorzewu!
"Zniszczona, od wojny chyba nie naprawiana droga, przepycha się wśród porosłych lasem pagórków do samego Węgorzewa. Wioska tonie w zieleni sadów - wszędzie panuje czystość, porządek i jakiś wielki spokój, nadający tej miejscowości osobliwy urok. Zgiełkliwy rytm miejskiego życia, mrówcza krzątanina i hałas motorów nie docierają tu wcale - jak gdyby wsiąkły w gęstwinę otaczających ten skrawek świata lasów. W jednej z zagród przylegających do niewielkiego stawu mieszka dawny ułan, dziś osadnik wojskowy Stanisław Daczewski."
Jak wynika z lektury, tych ułanów było jeszcze kilku: Bartłomiej Pałubiak, Stanisław Oczkowski, Zamojda, Nożyński, Miszczota. Służyli oni w Warszawskiej Dywizji Kawalerii, która po zakończeniu działań wojennych została  w czerwcu  1945 r skierowana do Koszalina. Poszczególne szwadrony zostały rozkwaterowane w okolicy i tak drugi szwadron trzeciego pułku ułanów trafił do Węgorzewa. I zabrał się za....żniwa. Dotrwali  u nas do listopada 1945, gdy wojsko przegrupowano w rejon Gryfic. Po demobilizacji jednak część z nich nie miała po co wracać do siebie za Bug i przypomnieli sobie o miejscowości, w której spędzili pierwsze powojenne lato.
Trzymam w ręce dokument wystawiony przez Ministerstwo Ziem Odzyskanych 13 listopada 1947,  to "Akt nadania" gospodarstwa rolnego w Węgorzewie. Ułanem który je dostał, był Stanisław Oczkowski.
Dziś rozmawiałem z jego żoną Anielą Oczkowską i choć ma 88 lat, to świetnie pamięta ułanów z Węgorzewa. 

wtorek, 8 lutego 2011

Zakodowana wichura

Okrutnie dziś wiało w Węgorzewie i przez długi czas nie było prądu, ale takie są "zalety" mieszkania na Pomorzu.
Czas wypłukuje z naszej pamięci głosy i twarze ludzi, których znaliśmy kilkanaście lat temu. Przychodzą nowe wrażenia i zapominany ich. Ale czasami nagle pojawia się jakiś bodziec i pamięć przywołuje tego kogoś.
Dziś przypomniało mi się pewna znajoma, która na takie wichury miała swoje powiedzonko: "Łeb koniowi urywa".